Dzień chłopców i gacie Muminka

Zaczniemy od gaci bo o nich wspominałam ostatnio. Nie jest to szczyt marzeń ale biorąc pod uwagę fakt że to resztka obiciówki z fotela i stary podkoszulek, a także że uszyla je matka, ktoa maszynę do szycia zapożyczyła od babci muminkowej z miesiac temu i na palcach jednej ręki można policzyć ile przed nią siedziała to mnie efekt zadowala. Muminka też zadowala bo gacie wygodne, nie wżynają się nigdzie, nie krępują ruchów i są podomowo idealne!!!

gaciory

No to o gaciach tyle a teraz troche o dniu chlopca. Mamy ich w rodzinie tylko 2 i o ile muminkowy tatuś to raczej cichy okaz to Muminek nadrabia za całą drużynę piłkarską gadaniem, skakaniem, pyskowaniem i wszystkim co z łobuzowaniem związane.

Mialyśmy ostatnio z Migotką przymusowy areszt domowy wiec nawet nie bylo kiedy zrobić przygotowań do tego święta i zostawilyśmy wszystko na ostatnią chwilę. Ale dziś się udało. Korzystając z tego że mialyśmy zaplanowaną wizytę u pani doktor, na której to się okazalo ze Migotka jest już zdrowiutka huraaaa!!!!!, zahaczyłyśmy też o sklep.

Prezent dla Muminka trafiony. Dla tatusia Muminka chyba też, ale chwilowo ma focha ;)

Foch nie foch. My tam świętujemy. Zjedliśmy budyń czekoladowy i oglądamy szpital :D

A z cyklu „szycioszmatki muminkowej matki” powstała dziś poszewka w sówki dla Ryjeczki. Komplet do kocyka Minky który zamówiliśmy dawno dawno temu u Makaszki.

Sówki ciut inne, ale na pierwszy rzut oka nie widać ;)

Ryjóweczka ma w tym zestawie różowo- swókowe sny :)

sówka klara

Wielkie wyjście Migotki i jesienne portrety

Co prawda Migotka zdrowa jeszcze nie jest, ale takie piękne dziś było słoneczko, tak ciepło i przyjemnie na polu (tak tak my z tej części Polski co to z dworów się na pole wychodziło ;) ) że żal bylo dziecko kisić w domu no i matka uległa i pozwoliła. Oj jaka radocha była. Pierwsze co Migotka zrobiła to zwiedziła domek który przeszedł całkowitą metamorfozę wnętrza (o tym już pisałam ) i połówkową metamorfozę zewnątrz (o tym nie pisałam bo tatuś Muminkowy się obija i pomalował zaledwie połowę chałpki. Jak skończy to będzie wpis). Migotka jeszcze nie miała okazji domku zobaczyć bo od 3 tygodni byłą odcięta od świata więc dziś miała wielką radochę. Potem Muminiątka się bawiły a matka fotki cykała. No i powstały: Jesienne portrety Muminków.

migotka1

Migotka robi głupie Minki. To chyba z nadmiaru sloneczka, którego nie czuła na sobie od 3 tygodni.

Muminek1

Muminek w swojej najulubieńszej „koszulce piłkarskiej” Bo Muminek to fan pilki nożnej nr 1! Na każdym meczu pyta „tatooo a kto teraz wygrywa? Wisła czy Polska?” :D

mi1

„Kwiaty we włosach potargał wiatr” małej Mi

Ryjóweczka 1

I na koniec Ryjóweczka. To zdjęcie bylo najtrudniejsze do wykonania bo Ryjówka tylko się czai na matczyny aparat. Wystarczy chwila nieuwagi, zbyt duże zbliżenie i dziecko przejmie sprzęt, a nie jestem przekonana czy to by się dobrze skończyło.

muminki1

Muminiątka w pełnym składzie.

Ach mily dzień, oby teraz już tylko takie nas czekały!

 

A w temacie szycia matki. Powstała dziś sukienka dla Ryjówki. Bardzo podobna do tej, któą ostatnio uszyłam dla Mi. Na fotkach można ją zauważyć. Innych fotek nie będzie bo Ryjek stwierdziła że ona się w top model nie bawi a mnie pomysłów i cierpliwości brak coby negocjować kontrakty z córką. Ale sukienka jest. Baa nawet w użyciu aktualnie się znajduje i odbywa z Ryjówką mocno popołudniową drzemkę :)

No a nitka nadal się zrywa, ale dziś już u mnie spokój rządzi ;)

Po wczorajszym północnym szyciu portek dla Muminka, które pokaże przy najbliższej okazji, stwierdziłam że wykorzystałam wszystkie mi znane epitety (skierowane ku mojej Annie 2000) więc teraz dwa wdechy, kubek herbaty i nawlekamy :)

Nowe igły zamówione. Może pomoże. Jak nie to spakuje Anie w kartonik i „żegnaj mała…” :D ;)

Miłego dnia życzą Muminki :)

Kolejna sukienka dla Mi

Matka znów szyje. Jak się matka na coś uprze to nie ma mocnych. Siedzi i szyje i szyje. I pruje bo jej nie wychodzi, i wścieka się i złości i łaciny używa i suahili i szyje dalej.  No i jest. Kolejna sukienka dla małej Mi. Miała być dla Ryjka ale matka ma zdecydowanie problemy z rozmiarami i wszystko jest albo za małe albo za duże. Całe szczęście ze jest Mi i na nią można wszystko wcisnąć :D Dla Ryjka machnie matka jutro. Mam jeszcze trochę tych ciążowych spodni i podartego podkoszulka :D

misukienka

Mi dziś miała muchy w nosie i nie chciała być modelką. Dlatego zdjęcie takie sobie i dziecko mi dość okazale na nim wyszło, choć w rzeczywistości tak dobrze nie wygląda :D (podobno paski poszerzają ale ze aż tak? haha) W każdym razie kiecka pasuje i będzie można śmigać w niej. Radośćććććć!!!!

Aaaaa nie wie czasem ktoś czemu nitka się ciągle w maszynie zrywa? Ustawiam różne opcje „naciągnięcia nitki” i niewiele to daje. zrywa się i zrywa i przyprawia mnie o nerwice żołądka. Helpp!!!!!

Edukacja domowa Muminków i inne takie

Nareszcie jesteśmy. Ale nas dopadło. Nikogo nie oszczędziło. Matka zdychała na końcu, ale za to ze zdwojoną siłą! W każdym razie już jesteśmy po wszystkim, a przynajmniej taką mam nadzieję. W związku z tym, ze Migotka jeszcze się dolecza domowo (bo wyrobilismy już szpitalną normę) to Muminek i Mi również dostali zakaz wyjść do stref zagrożenia (czyli szkoły i przedszkola). Tak więc siedzimy w domu i nadrabiamy zaległości. Mamy ćwiczenia ministra edukacji kupione w Kauflandzie za 6 zeta wiec nie wiem czy do końca oryginalne, mamy podręczniki, zeszyty i wszelkie możliwe akcesoria niezbędne do prowadzenia tzw edukacji domowej. Tylko 2 rzeczy nam brakuje: Muminkowi chęci a matce nerwów do syna. Migotka radzi sobie swietnie- sama czyta polecenia, sama je wypełnia. Liczy, pisze proste słowa pisanymi literami a trudniejsze literki ćwiczy w zeszycie, odejmuje, dodaje, czyta książki po 100-120 stron (oczywiscie nie na raz ale w ciągu 3-4 dni daje takiej rade) jednym słowem brak zastrzeżeń. Muminek to istne przeciwieństwo siostry. Jego literka a wygląda jak po ostrych przejściach. Czyta literkami, a składa je tak ze jestem w dzikim szoku jak mu na koniec wychodzi poprawny wyraz!!!! szlaczki odwala jednym ciagiem nie odrywając ręki, a ile ja się natlumaczę ze w pudelku z kredkami po to jest 12 kolorów żeby używac wszystkich a nie tylko brązowej!!!!!Tak więc idzie nam marnie. Po rozmowie z wychowawczynią Muminków już calkiem zwątpiłam w to co będzie dalej bo uslyszalam ze do Migotki to w zasadzie nie ma zadnych zastrzeżeń i mozna dać jej spokój (w sumie przerabia już 3 część ćwiczeń przewidzianą na drugi semestr ;) ) natomiast jesli o Mumina chodzi to mamy ćwiczyć grafomotorykę. Na razie ja cwiczę swoje struny głosowe i układ nerwowy :-/ Szkoła to były dla Muminka pikuś i przyslowiowa bulka z masłem jakby się dalo pisać tylko na tablecie albo laptopie i liczyć na kalkulatorze.

Prócz tego że Muminka chęci do nauki są na poziomie piwnicy to jeszcze moja organizacja edukacji domowej lezy i kwiczy. Zaganiam całą 4 do kuchni. Każde siada przy stole ze swoimi zadaniami (ryjek dostaje coś w ryjek żeby nie przeszkadzał- o chrupki mi chodzilo zeby nie bylo ze przemoc wobec niemowlęcia stosuje) i zaczynamy. Czytam polecenie Muminkowi. Niestety los sprawil ze Mumin nie przyniósł ołówka wiec koniecznie musi po niego iść, kiedy tylko wraca to Mi koniecznie musi siku! Następnie Migotka odkrywa ze jest głodna. Jeszcze się dobrze nie zdąży nakarmić to Mumin tym razem potrzebuje iść za poważniejszą potrzebą, Mi zlamała kredkę, Migotka rozlała soczek bo akurat jej się chciało pić, zadzwonił telefon, przyszedl listonosz, potem pan odczytać licznik gazowy, wykipiała zupa, wypralo się pranie i pralka piszczy na cały dom żeby iść ją opróżnić, Ryjek zrobiła kupę, która niestety nie zmieścila się do pieluchy więc niezbędna jest kąpiel, a po kąpieli oczywiście mleczko i do spania… wracam styrana do kuchni gdzie moje Muminiątka w najlepsze oglądają powtórki TVN-owskich seriali i oznajmiają „no mamo już dwie godziny się uczymy. Chyba wystarczy co?”

Serdecznie pozdrawiam wszystkich którzy uczą swoje dzieci „po domowemu”! Ja z utęsknieniem czekam na powrót do szkoły!!!!

ryjek

Mykoplazma Migotkowa

Migotka jednak nie chciała się leczyć w domku i antybiotyk nie pomógł. Potrzebowala hospitalizacji wiec pojechaliśmy w poniedziałek. Na wstępie nas wkurzyl pan Parkingowy, który po przestudiowaniu naszego skierowania do szpitala i wysluchaniu ze wioze do przyjęcia na oddział dziecko z 40 stopniową gorączką i zapaleniem płuc stwierdził „wszyscy tak mówią. 4 zł!”. A guzik! Wyminęłam pojechalam dalej. Muminki są leczone na NFZ więc i dojazd do szpitala mają przez NFZ refundowany. Jak ktoś nie rozumie co to znaczy „dostęp do bezpłatnej opieki medycznej” i wlasnym wielkim dupskiem blokuje mojemu dziecku owy dostep to nie zasluguje na mój szacunek! O!

Przez dwa dni Migotce się nie poprawiało a raczej nastąpił postęp choroby i to znaczny. Ale o ile parkingowy jest beznadziejny to lekarze są swietni. Badania wykonane- z krwi, RTG, USG i już wiemy- Mykoplazma. Jestem po obszernej lekturze ale w skrócie jest to coś co żyje sobie na pograniczu rodzin bakterii i wirusów, jest malutkie i strasznie wredne i nie reaguje na penicyline. Atakuje drogi oddechowe i wywołuje nietypowe objawy znanych chorób. Ładna nazwa, wredny zwierz!

W każdym razie Migotka zdrowieje sobie i dochodzi do siebie, aktualnie z dziadkiem bo ja wpadłam ogarnąć resztę. Tatuś Muminka w asyście babć stara się zapanowac nad Muminko- chaosem ale latwo nie jest. Zwlaszcza ze Mi kicha a Muminek ma jeszcze antybiotyk (bo miał również objawy zaatakowania przez Migotkowe stworki). No ale jakoś się toczy.

Migotce wraca humor, siła, apetyt, rozrabianie więc jest szansa ze na początku tygodnia wyjdziemy jak tylko zdrowie też wróci!

Mieliśmy fajnego „kolege” na sali. 4,5 latek wiecznie glodnyyyy. Zjadał jedną zupkę zalewajkę Knora za drugą i ciagle krzyczał „jestem glodny! chce zupkę chemiczną elektryczną. mamo jestem glodny!!!!” :D Pokazalam Migotce jak się zachowuje na co dzień bo się bardzo z kolegi śmiała :D

Lece do Muminiątek bo zaraz zmykam pospać sobie na jednym łóżku z Migotką :D

Z mamusią zawsze raźniej. Powalczymy z Myko-zwierzem i wrócimy do domu żeby znów zapanował lad i porządek (tfu chciałam powiedzieć bałagan że tylko kółka doprawić. Ale nasz bałagan! A nie jakiś taki szpitalny, z podziałami!) :D

mania

 

Królikowa suknia matki!

Migotka nadal chora. Nadal z gorączkami i to wysokiiimi i nadal z kaszlem. W poniedziałek mamy wizytę kontrolną i zobaczymy co dalej. Na razie zbijamy gorączke, inhalujemy się i próbujemy szybko ozdrowieć zeby pokorzystać z ostatnich dni lata.

Muminek to straszny lobuz. Zrobił się pyskaty ze jejuu. Musze to jego pyskowanie szybko ukrócić bo są chwilę ze chyba zapomina się co do kogo można powiedzieć, a co już niewypada. No ale pierwszą piątkę w życiu dostał. W czwartek wrócił dumny ze skzoły niczym Paw. Dostal 5 za zadanie domowe. A jak matka w srode wieczorem kazala zmazać krzywo narysowane szlaczki i poprawić ladnie to się obrażal na cały świat i jęczal ze „pewnie! cale życie będę szlaczki rysował a ty i tak powiesz że są krzywe!!” Zmazał, narysowal i jest 5 ooo :) Migotka przekazala przez Muminka swoje szlaczki machnięte na szybko między jedną dawko nurofenu forte a drugą i okazuje się ze dostala 6. No proszę. Muminkowi bylo lyso tylko przez 10 sekund. Potem stwierdził „aaa 5 to przecież dobra ocena a ty mamo ciągle niezadowolona jesteś”. Mamy tak mają! Trzeba przywyknąć!

Mi w tym tygodniu nie zaszczyciła przedszkola swoją obecnością. Korzystala z tego ze rano nie trzeba wstawac skoro Migotka jest w domku i leniuchowala z nami na całego. Szalala po podwórku na rowerze i ukladała z Muminkiem klocki lego jak już wrócil ze szkoły.

Kupiliśmy jakiś czas temu dla Ryjka gryzaczek- żyrafkę Sophie. Najdroższy gryzak świata, z kauczuku, wyprodukowany we Francji ble ble ble. No cud miód i orzeszki czyli piszczałka za 7 dych. No ale modne a trzeba za modą podążać! Podobno dzieci uwielbiają! Podobno kochają wielkie oczeta Sophie i wspaniały zapach kauczuku. Wgryzają się w żyrafę niczym dziki kot w antylopę i są całe w emocjach. Acha! Ryjek pizdnął swoją Zośkę gdzieś tam i prócz tego pamietnego dnia kiedy to podczas zakupów wcisnęlam Zochę w Ryjkowy ryjek to wiecej jej nie widzieliśmy. Siedzi w krześle i zajada gumowy, pomarańczowy mlotek z Auchana za 3,99 zł. Tatuś Muminka twierdzi ze Sophie z francuskiego kauczuku jest dla francuskich dzieci. Proste polskie dzieci lubią polską gumę!” (albo chińską raczej! w każdym razie taką bardziej toksyczną!) Tak więc drogie matki i ojcowie zanim wydacie 7 dych na piszczącą gumową żyrafkę to kupcie gumowy mlotek w Auchanie za 3,99 i pieprznijcie się nim tak od serca w łeb! Ja załuje ze tego nie zrobiłam! Oj baaaardzo :)

A no i jeszcze się pochwalę ze szyję. Wpadlam w szycioszał i codziennie coś tworze. Każdy ma już poduszkę z imieniem (poza tatą Muminka ale to nadrobię), Mi ma nowe zaslonki w pokoju i poszewkę na jasia pasującą do zaslonek! A dziś powstał totalny hicior w wykonaniu matki Muminków! Sukienka Minky z uszami!!! Jedyna taka :D Marzyłam zeby coś takiego mieć, ale ceny powalały więc z resztek minky co zostal po uszyciu poduszek i resztek bawełny co została bo została ;) dziś stworzyła się sukienka. Nie jest idealna! Plisy źle powszywalam i zamiast kontrafaud mi wyszlo nie wiemsamaco, kaptur szylam na podstawie dresowej bluzy Mi i mam wrazenie że z lekka nie tak powinien wyglądać. No ale efekt końcowy biorąc pod uwagę ze to moja pierwsza w życiu sukienka, jest raczej zadawalający :) Mam Mikrólisię :)

A w piątek jak wszystko pójdzie zgodnie z planem idę na kurs szycia hurrraaaaaa!!! Prawdziwy, 6 tygodniowy kurs na ktorym mam nadzieję nauczę się jak wszywać zamki, jak uszyć kaptur i pon kiego grzyba w maszynie mam 12 szwów do wyboru jak szyję max 3 ;) Tatuś Muminka postanowił być wspaniałym mężem który dba o rozwój pasji swojej żony (czytaj – tak mu jęczałam i stękalam ze żeby mieć spokój to się zgodził) i ufundował swej wspaniałej małżonce kursik. Migotka już dziś rozsiewała wizję jak to po tym kursie zostanę krawcową, a ona moją pomocnicą i mikołaj jej przyniesie maszynę do szycia i będziemy razem szyć suknie balowe dla dzieci i lalek i potem otworzymy sklep i zarobimy dużo pieniedzy i kupimy za nie… psa. Nie wiem czy nie prościej się przejsc do schroniska, ale przecież nie będę tak brutalnie dziecka na ziemię sprowadzać! Wierzy w Mikolaja to i w to ze matka będzie krawcową może sobie wierzyć nie? Kiedyś wyrośnie hahaha :D

Na koniec KróliMIsia w sukience hand made by mamusia

królik 1

królik3

królik 2

Metamorfozy wnętrz i Migotkowe chorowania

Dziś będzie wpis z cyklu walczymy ze służbą zdrowia czyli – trzeba mieć zdrowie zeby chorować!

Dawno na lekarzy nie narzekałam bo dawno już ich nie odwiedzałam, ale niestety idzie jesień więc znów się zacznie przesiadywanie w przychodni.

W zasadzie już się zaczeło bo Migotka dziś rano wstala i zmusiła matkę do takich odwiedzin w placówce pod szyldem NFZ. Wstała rano i jak to Migotka zarządała śniadanka, a potem dokladki i nic, zdecydowanie nic nie wskazywalo na to że coś z nią nie tak. Ale jak już zlizała resztki owsianki z ust to zauważylam ze są takie sinawe, i ze taka dziwna trochę jest, oczy szkliste, wypieki na policzkach. Poszedł termometr w ruch. Mam taki elektroniczny do ucha co wyświetla wynik po 3 sekundach. Myślalam ze się glupek popsuł i zaczął głupoty pokazywac bo na wyświetlaczu wyszlo 40,5. Sięgneliśmy po starą sprawdzoną rtęciówkę i serio serio! tyle wyszło!!! W dodatku Migotka zaczeła się skrażyć ze ją boli gardło jak oddycha i pokasływać. No to syropek, zimny okład na czoło i tel do tatusia zeby zbierał się szybko i przyjechał bo nas czekają odwiedziny w przychodni. Pojechalyśmy. Wiedziałam ze nasza lekarka jest od 12 ale przecież nie będę czekać z Migotką ona ma priorytety w takich sytuacjach i powinna być przy takiej gorączce przyjmowana „od kopa” ! Tak przynajmniej sprawę widze ja- matka, reszta rodzinki  i nasza pani neurolog bo chyba cała reszta bialych kitli wrzuca totalny luz. Pani dr ktora akurat przyjmowala przechodzila wląśnie na „zdrowe dziecko” i kazala nam siedzieć i czekac pod gabinetem. Może nas przyjmie, ale kiedy to nie wie bo ma tam zdrowych pacjentów do szczepień! Siet siet siet!!! Dziecko jest chore! Cięzko oddycha! Ma mega wysoką goraczkę i jest objęte opieką neurologa a my mamy czekac bo zdrowe dzieci potrzebują planowej wizyty?!!!! Nie pojmuje. Chciałabym pojąć ale nie potrafie. Jednak jednostka systemu nie pokona więc grzecznie czekalyśmy- pół godz! Z Migotką leżącą na krześle bo ją głowa bolała. W końcu sfochowana lekarka przyjęła nas. I dostalam zjebke: -bo jak to ja mając chore dziecko i wiedząc że nie mogę dopuszczać do takiej gorączki nie zareagowałam?!!!

-No pani doktor jak to nie zareagowałam? przecież jak tylko jej zmierzylam temp podalam leki to ją do Pani przywiozłam to pani nam kazala czekać!!!

- Ale jak Pani mogła dopuścić do takiej gorączki?

- yyy (nie zrozumialam pytania. Przecież mnie goraczka nie poinformowałą ze przyjdzie. Jakbym wiedziała że się rpzewróce to bym usiadla kurde no!!!)

No nie istotne nauczona doświadczeniem wiem ze ktoś kto ma bialy fartuch na sobie ma zawsze racje, a jeśli nie ma racji to patrz punkt pierwszy. Zwłaszcza jeśli jesteś pacjentem.

Migotka ma angine i zapalenie oskrzeli. Antybiotyk, inhalacje, zbijanie gorączki, syropki i cuda. Mam nadzieje ze przejdzie i że standardowo nie skończy się szpitalem do którego Migotka lubi sobie raz w roku (właśnie tak w okolicach wakacji) trafić z zapaleniem płuc.

Oby przeszło, choć w przyszłym tyg pewnie nas czeka wizyta kontrolna ale już planowana i u naszej pani doktor która nas nieco bardziej po ludzku traktuje :)

 

Prócz choroby Migotki która jest hitem dnia i kolejnego lenia u małej Mi bo znów dziś wybrala lóżko zamiast przedszkola chciałam Wam pokazać metamorfoze jaką przeszedł ogrodowy domek Muminków. Domek powstal w te wakacje. W wielkich trudach i bólach stanąl dumnie za sprawą rąk sąsiada i troche mniejszego nakladu pracy mamy i taty Muminka. Rodzinka ochrzciła go „budą dla psa” ale ja jestem dumna z naszego dzieła, ktoe w zasadzie nie jest jeszcze urządzone. Zaaranżowaliśmy go na szybko zeby Muminki mogły tam zamieszkać na czas wakacji, a teraz zrobiliśmy porzadne wykończenie wnętrz. I tu już musze się pochwalić ze obydwoje z tatusiem się wykazaliśmy bez angażowania sąsiada :D Matka zajęła się miękką stroną mocy i dekoracjami a tatuś malowaniem. Efekty oceńcie sami:

Tak było kiedyś:

domek przed

A tak jest teraz:

domek 2

DSC_0064

DSC_0069 DSC_0070

Mam nadzieję, ze jeszcze będzie ciepło i Muminki będa mogly się pobawić w swoim domku. Tylko Migotka musi szybko wyzdrowieć!!!!!

Muminki lubią poduszki Minky

minky podusie

„Matka się bawi zamiast coś pożytecznego zrobić np okna pomyć.” To był cytat z Babci Muminków. Tak tak, pożyczyła matka od babci wyśmiganą Annę 2000. Ojciec zakupił na aukcjach szmatki wszelakie i filce i szyje matka niepożyteczne poduszki do szkoły i przedszkola. Krzywo szyje, opornie szyje. Uczy się literki z filcu wycinać, zamki wszywać, ciąć równo. A Muminki się cieszą ze swoich poduszek (a raczej poszewek na poduszki bo babcia podpowiedziała ze poduszki mało praktyczne bo jak je dopiorę po Muminkowych szaleństwach?). A matka się cieszy z radości Muminków no i z poduszek też. Niepożytecznie jest, ale radośnie! A okna brudne!!!

Dziś znów dzwonili ze szkoły ze trzeba jechać dziecko zabrać. Tym razem Migotka i tym razem nie symulowanie. Głowa ją bolała i zimno dziecku było. Siedziała w kurtce i się telepała. W domu termometr poszedł w ruch i 38,3. No to jedziemy znów na paracatamolach, nurofenach i kidocudach co nam nasza pani doktor ostatnio w prezencie podarowała wiedząc że u nas to schodzi jak bułki wśród normalnych ludzi! Wywiad środowiskowy w szkole zrobiłam i wiem ze dziś się 3 dzieci do domu zwolniła z takimi samymi objawami jak u Migotki więc to pewnie wirusisko jakieś panuje.  Zacznie się nam sezon apteczny!

Muminek zdrów jak ryba- narazie. Pani świetliczanka mówi ze goni jak dziki dzik tak ze wzrokiem nie można za nim nadążyć. Ale podobno grzeczny nie licząc wczorajszych małych spięć ;) Nie wiem jak ją Mumin przekupił ale ja tam w jego grzeczność nie wierze! Znam ja tego stwora!!!

Mi poszła do przedszkola na luzie. Pani P. jej pyta czemu wczoraj nie przyszła? czy to katarek? Mi na to „w łóżku spałam!!!!”. Szczerość do bólu.

A Ryjóweczka z mamą szaleje. Zakupki sobie machamy z ranka. Ryjek bułe w wózku sklepowym zajada- mlaszcze, brudzi się, kruszy i wzbudza ochy i achy u innych klientów marketu. (śliczny chłopczyk wrrrr) potem wizyta u Babci Muminkowej a raczej wizytacja bo Ryjątko musi zawsze sprawdzić czy kurze porządnie wytarte, czy książki równo na półce stoją i kaktus zbytnio nie kłuje :D. I tak nam dzień mija. Dziś mamy tatusia w domu to z tej okazji go wysyłamy na śliwki :D Podział dwa na dwa: tatuś bierze Muminka i Mi a matce się Migotka z Ryjówką ostają  No i  się obijamy, kurujemy, szyjemy, jemy, emy, my, y…..

midusia

Muminek i inne chłopaki ;)

kinomuminki

Migotka: mamo film był o tym że chlopiec pisał ze swoją dziewczyną list do Jadwini że z nią zrywa bo ma inną dziewczynę, a pod koniec filmu pisał list z Jadwinią do tej innej dziewczyny że też z nią zrywa.

 

Muminek: Film był o tym ze on miał paluszki krabowe i miał kraba!”

 

Kto zgadnie na czym w kinie były Muminki?

 

Ciocia A(boo)ka wie, ale nie podpowiada! Inne ciocie, babcie i osoby wtajemniczone też milczą  jak zaklęte. To taki mały konkursik dla kinomaniaków.

colamuminki

A dziś nam dzień upłynąl w zasadzie sama nie wiem na czym. Mi odmówila pójścia do przedszkola. Powiedziała ze nie idzie tylko będzie spać. Nie miałam sily z nią walczyć więc wkurzone Muminki pojechaly do szkoly z tatusiem. Wkurzone bo „to nie fair że Mi może chodzić sobie do przedszkola kiedy jej się podoba a oni muszą każdego dnia”.

Nikt nie powiedział ze życie jest sprawiedliwe, nie?

Muminek wczoraj zorganizował sobie wagary. Zadzwonili do mnie ze szkoły ze dziecko boli głowa i czy moge przyjechać? No oczywiscie ze mogę i pojechałam. Muminek siedzial w lawce cierpiący, obolały, z ręką przy skroni. Reszta dzieci szalała na wykladzinie. Zabralam go do domu gdzie cały ból przeszedł i synuś rzucił się ochoczo na klocki lego. Godzinę poźniej przyznał ze trochę poudawał, ale warto bylo bo cel osiągnięty. Dostal ochrzan ale nie dam sobie ręki uciąć że znów czegoś nie wymyśli. No i kto twierdził ze 6 latki są za małe na szkole? Guzik prawda! Mój 6 latek potrafi sobie nawet legalne wagary zorganizować!!!! Ja to opatentowałam dopiero w liceum!!!!!

 

Natomiast dziś Muminek wrócil ze szkoly caly w blocie i stwierdził ze chlopcy z 3 klasy mówili na niego „frajer”. Niestety nie chciał powiedzieć co bylo poźniej. Dokońvczyła Migotka (jak dobrze ze jest ich dwoje! opisy życia szkolnego się uzupełniają):No i ten chlopiec tak dusił brata za szyje a brat stał i nie plakał a potem brat zaczał dusić tego chłopca z trzeciej i ten chłopiec wtedy się rozbeczał i poszedł poskarżyć się pani. Z trzeciej jest mamo a beczy jak dziecko!!!! Muminek sobie z takimi poradzi!!!”

No tak. Tylko czy ja sobie poradzę z Muminkiem? A w sumie niech ich tam poustawia co ja się będę wtrącać. Spodnie wypiorę. A ten z trzeciej niech uważa na drugi raz do kogo z rękami startuje. Frajer! :D

Wrzesień w dolinie Muminków

nutella

Nutelka wyszła, tzn jeszcze stoi (choć mocno uszczuplone zapasy) ale się udała :) Warto pamietać że do mieszania trzeba użyć tyle łyżek ilu jest domowników bo potem każdy chce łyżkę oblizać i są problemy. Pyszna jest. Jak ktoś jeszcze nie jadł to musi to nadrobić bo to niebo w gębie! Ja bym całą zjadła ale niebo w gębie zamienia się potem na oponki na brzuchu i salceson w tyłku :D To mnie tylko powstrzymuje :D

U nas nadal aktywnie. Wczoraj poskramialiśmy zieleń z zewnątrz. Dziś walczymy z resztą kolorów w  środku. Opornie to idzie bo Muminki co chwile coś chcą. Muminek chce żeby mu klocki lego składać, Mi chce „malfefkę” i „wyceć ją” i „jebatkę zlobić”. Ryjek chce żeby z kojca ją wypuścić… Tylko Migotka nie chce zbyt wiele bo założyła odświętną spódnicę (no w końcu dziś niedziela), uczesała fryzurę na cebule i poszła się bawić przy płocie z sąsiadką. Bawić się powiedziałam? Wróć!!!! Chciałam napisać ze siedzą sobie na krzesełkach jedna po jednej stronie siatki, a druga po drugiej i wysyłają do siebie smsy, kręcą filmiki i grają w Pou. One tak się wirtualnie bawią. On line! Ale przynajmniej na świeżym powietrzu jak specjaliści od zdrowego trybu życia radzą :)

Zaraz wpadnie ciocia A(bu)ka i zabiera starsze Muminy do kina. Huraaa. A starzy będą mogli sobie machnąć zakupy tylko z 2! I nikt nie bedzie się patrzyl jak na zwierzęta w zoo, nikt nie bedzie komentował że „tyle dzieci w dzisiejszych czasach” nikt nie bedzie przeglądał niby to niechcący zawartości naszego koszyka. Będziemy znów wtopieni w tłum, anonimowi i „tacy sami” ;) No i jest szansa ze kupimy wszystko z listy bo nikomu się nie będzie chciało piciu, siku, kupkę. Nikogo nie rozbolą nogi i nie zdąży się znudzić. Tylko tatuś Muminka ale on się nudzi już na hasło „zakupy” więc nie można brać tego do siebie.

No i pierwszy wrześniowy weekend nam minął.

No to lecę. Na koniec będzie tradycyjnie Ryjek. Tym razem kąpielowy :)

ryjek diablik