Zasiedziany post

Zasiedziałam się przy maszynie. I blog zakurzony. Dom nawet nie bo w domu mam tatusia, a na blogu widać jego braki ;) Ale przyszła babcia dziś na kontrolę norm i jakości. Sprawdziła tornistry Muminkom, przejrzała książki i ćwiczenia i stwierdziła ze mamy braki. Dostaliśmy ochrzan. Mamy się mocniej starać. Muminek nawet 6 linijek literek musiał wykaligrafować żeby babcia była zadowolona. Ja też zrypkę dostałam bo podobno L nie umiem pisać i źle dzieci uczę. No dobra. Przyjęłam krytykę z godnością :) Muminki tez. Migotka posprzątała w piórniku, Muminek opróżniając tornister znalazł kilka piątkowy rzodkiewek w foliowym woreczku, natomiast nigdzie nie mógł znaleźć swojego worka ze strojem na WF. Przepadł na zawsze. Jutro Mumin ma w planach przejrzeć ostatnią deskę ratunku czyli kosz z rzeczami „zaginionymi na zawsze”. Jak tam go nie ma to po stroju :D

W międzyczasie u nas wiele ciekawych rzeczy się wydarzyło…

No dobra! Nic się nie dzieje! Nuda jak nie wiem. Tydzień zaczyna się od Top model a kończy na Rolnik szuka żony i tak w kółko.

W przerwach Mi złapała anginę, Ryjek ćwiczy chodzenie, a w szkole u Migotki i Muminka odbyło się zebranie na które poszłam. Niczego strasznego się nie dowiedziałam, prócz tego ze nie umiem pisać L (wrrr uwzięli się na mnie!)

Jutro kolejny tydzień, październik się kończy, jesień się kończy. Zaraz listopad i Ryjówce roczek stuknie, potem mikołajki, gwiazdka, impra sylwestrowa (cały czas mam w pamięci ze muszę dupsko w jakąś sukienkę wcisnąć. Jak nie to mi tylko szlafrok zostanie i kapciuchy :( ) no i mamy nowy rok i wszystko w kółko.

Ja się jeszcze nie starzeje!!! Cały czas dojrzewam! Tylko ten czas tak popyla.

Aaaa idę na „Rolnik szuka kochanki” jak to Mumin powiada :D

Ryjeczka o poranku po zmianie czasu na zimowy wyglądała dziś tak- iście zimowo w grubym swetrze :D Zmienia mi się dziecko, dorośleje :)

klarcioreczka

Mecz ligowy i nowa umiejętność Ryjówki

Pewnie już spicie a ja jeszcze nie bo mi takie dwie zajęły miejsce w łóżku i nie wiem od ktorej strony się za nie zabrać żeby je eksmitować ;)  Dlatego wrzucę Wam kilka fotek z meczu Muminka. Niestety wiem tyle co na tych fotkach plus to ze wygrali 1:0. Więcej ściśle tajne chyba bo nic od facetów wyciągnąć się nie da.

mecz3 mecz 1 mecz 2 mecz 4 mecz 5

 

Ach zapomnialabym o najważniejszym. Ryjówka wczoraj nauczyla się chodzić ze swoim pchaczem żyrafowym. Poźno już bylo kiedy się nauczyła, tak bliżej północy więc reszta Muminków chrapała w najlepsze. Rano chciałam pokazać Muminkom jaką zdolniachę mamy w domu. Wyjęłam z łóżeczka, postawiłam przy pchaczu i zakomunikowałam: „zobaczcie dzieci czego mama wczoraj nauczyła waszą małą siostrę”. Ryjówka dumnie przemaszerowała z pchaczem przez cały pokój.

Muminek zaczął bić brawo i krzyczeć „superr mamo!! Nauczyłaś małą KOSIĆ TRAWĘ!!!!” Tatuś będzi4e miał teraz więcej czasu żeby się ze mną bawić klockami!!”

 

no … :-x

Bo już słów mi brak!!!

no i to wsjo. Jutro poniedziałek. Napisałabym że nie znoszę poniedziałków… ale to nie prawda. Nie znoszę czwartków! Nie wiem czemu ale jakoś tak. Nie lubię i już!

Duch święty, bomba i balety

Jakbym spotkała złotą rybkę, która zaproponowałaby że spełni moje życzenia to jednym z nich byłoby to żeby weekend trwał 5 dni a tydzień pracy 2! Choć z drugiej strony jakbym spotkała tą rybkę to o jakim tygodniu pracy my byśmy rozmawiali :D  Ale dobra. Zrobiłabym bym to dla Was i załatwiłabym Wam 5 dniowy weekend. Znajcie moje dobre serce.

Bo ten nasz weekend jest za szybko end!!!! Jeszcze dobrze się piątek nie zacznie a tu już niedziela wieczór i pytam po raz miliard siedemset osiemdziesiąty czwarty czy plecaki są spakowane i zadania odrobione?

-taaaakkk!!! odpowiadają Muminki chórem.

- a mam sprawdzić?

- a sprawdzaj!

- to dawać plecaki!!

- a to nie!! to jeszcze szlaczki mamy i literki w zeszycie do kaligrafii.

 

Heh…

 

Ostatnio to już wyszłam z siebie, stanęłam obok i stałam tak i sama sobie współczułam.

Przyszły Muminy ze szkoły i pytam czy odrobili zadanie?

Migotka odrobiła na świetlicy Muminek nie odrobił i nie odrobi bo… zgubił zeszyt do kaligrafii. Chyba w szkole ma.

Cóż było robić. Pójdzie bez zadania, pomyślałam, dostanie lagę i będzie pamiętał o pilnowaniu swoich rzeczy. Do końca dnia jeszcze z 5 razy zapobiegawczo spytałam czy czasem nie mają jakiegoś zadania. Nie mają! No to luz.

Następnego dnia godzina 7.45 Muminki ubierają buciory i kurtały, tatuś Muminków przebiera nogami bo korki są i do pracy nie zdąży ( tak jakby kiedykolwiek zdążał. A w ogóle to tam są jakieś godziny przyjścia w tej pracy? :D ) i nagle Migotka siedząc na wycieraczce z jednym butem na nodze a drugim w dłoni dostaje olśnienia!!!!! Ona miala zadanie !!! w ćwiczeniach!!!! i nie zrobiła!!!! Ale co tam. Machnie je teraz! Na wycieraczce! W tym jednym bucie!!!!

Tatuś nie zdzierżył. Zaczęła się szamotanina i wyrywanie sobie plecaka. No i wyleciały wszystkie książki Migotki i…. zeszyt do kaligrafii Muminka!!!!!

Migotkę sytuacja przerosła. Trzepnęła plecakiem o wycieraczkę i zawyła „o rany!!! bo ja mam o wszystkim pamiętać?!!! czego wy odemnie wymagacie?!!!! Że jakieś głupie zadania będę robić?!!!! Ta szkoła jest OKROPNAAAAA!!!!”

A Muminek? Ucieszył się na widok zeszytu :D

Poszli obydwoje bez zadania.

W ogóle to mi powiedzcie do czego służą zadania domowe? To taki wymysł Ministra edukacji żeby czymś rozerwać znudzonych rodziców? Przecież jak toto siedzi tyle godzin w szkole to nie można tam zrobić tego co mają zrobić? Od 21 lat na ten temat rozmyślam i nadal nie znam odpowiedzi :)

 

Prócz zadań domowych mamy też zajęcia pozalekcyjne. Mumin to wiadomo- lewy skrzydłowy Zieleńczanki, a Mi i Migotka zadebiutowały jako baleriny (nie mylić z baleronem!!!) No na balet chodzimy!!!! Migotka zachwycona bo 2 lata temu chodziła na balety ;) potem miała roczną przygodę z gimnastyką artystyczną, która byłaby fajna gdyby Pani była normalna, a ta chyba miała jakieś niespełnione marzenia z dzieciństwa i chciała z tych dziewczątek 5-6 letnich zrobić gwiazdy sportu. No i wróciłyśmy teraz do baletu.

Natomiast u Mi to początek przygody z baletem. Szło całkiem nieźle- miała baletki z hello kitty, śliczny strój, kok na głowie i pokazywała jak się chodzi na paluszkach. Czar prysł jak dotarłyśmy na sale. Mi zarzuciła swojego firmowego focha i tyle było z baletu.

Pani co prawda stwierdziła, ze nie można dziecka do niczego zmuszać bo się zniechęci i że trzeba docierać do malucha powolutku i pozwalać mu się oswajać z nową sytuacją (czyżby absolwentka uniwersytetu pedagogicznego?). W każdym razie Mi ma na zajęcia przychodzić i ona sobie da radę i rozbudzi w niej chęć do tańca. Obawiam się ze raczej Mi zgasi w Pani trener jej wiarę w swoje pedagogiczne umiejętności. Znam ja moją córkę. Jak się na coś uprze to czołgiem nie zawloką. Ubzdurała sobie rok temu na zajęciach dla przedszkolaków ze nie będzie się czołgać w tunelu to przez bite 10 miesięcy jak dzieci się czołgały ona siedziała pod ścianą z zaciśniętymi ustami i niczym nie dało się jej przekonać!

balet 2

balet 1

Zobaczymy kto wygra tą cichą wojnę :D

Jutro Mumin ma wielki mecz ligowy. Ale jest o nieprzyzwoitej porze więc jada tylko chłopaki ;) My uskuteczniamy kobiece spanie :D

No ale skoro jutro mecz to dziś mieli poodrabiać zadania i zaleglości z religii.

Uzupełniają ćwiczenia i nagle wpada do pokoju Muminek z nietęgą miną i pyta:” mamooo!!!! a na jaki kolor ja mam pomalować Pana Boga?”

 

Ja chyba też mamz aleglości z religii bo skąd mam wiedzieć jaki kolor ma Pan Bóg?

Powiedziałam dyplomatycznie „Pana Boga nikt nie widział to pokoloruj na jaki chcesz”

- aaaa to zrobię go ołówkiem- odrzekł beznamiętnie Muminek.

 

Zresztą my z tą religią to mamy wieczne przejścia. Chyba jakieś niedopowiedzenia na katechezach następują bo Muminek po każdej religii jest żywo zainteresowany tematem.

Ostatnio pyta:

- mamooo! A zamek to zbudowali ludzie czy go Pan Bóg stworzył?

albo

” mamoo!!! a jak Duch święty to ogień to jak wybuchnie bomba i jest ogień to wychodzi z bomby duch święty?!”

Ja chyba muszę zacząć medytować. To co prawda nie ta religia ale moja siła spokoju jest przy Muminkach mocno zachwiana!

 

A i jeszcze fotka Muminka w zestawie uszytym przez matkę czyli nie chwaląc się mnie! No dobra chwaląc się ! Bo mi sie podoba :D

muminek dres

 

 

 

 

 

„Bananowy jest poprostu żywot mój achaaa” ;)

Dziś notka z serii „a dupka rośnie”.

Przepis na coś pysznegoo i prostego do przygotowania. Tak prostego ze moja Migotka ze swoją 8 letnią koleżanką podołały zadaniu :) Chlebek bnanowy!!!!

Ostatnio upiekłam go dla Muminkowej prababci a Migotka wręczając ciasto poinformowałą Prababunię : „masz babciu. Mama Ci upiekła. To ciasto ze starych bananów!!!!” :D

A wcale nie mają być stare!!! Tylko mocno dojrzałe! No ale interpretacja Migotki jak zawsze jest na wyższym poziomie!.

No to zaczynamy:

Potrzebne będą:

3 banany (jak już wspomniała Migotka najlepiej stare ;) czyli mięciutkie, żolciutkie, nawet w brazowe plamki. Zielone i twarde się to tego nie nadają!)

1,5 kubka mąki

2 płaskie łyżeczki sody

pół kubka cukru (jak ogólnie wiadomo połowy są równe, więc dajcie takie większe pół ;) )

jedno jajo od wściekłej kury

1/4 kostki masła lub margaryny

Banany obrać , pokroić na mniejsze kawałki i zmiksować blenderem na papkę, która nie wygląda apetycznie ;)

banany

Dodać zóltko i cukier i porządnie wymieszać łyżką (chyba ze ktoś lubi myć mikser. Ja nie lubie!)

cukier

Maslo czy tam margarynę rozpuszczamy i wlewamy do ciasta

masełko

Na koniec dodajemy mąkę i sodę i wszystko mieszamy.

Formę ooo taką jak na obrazku , smarujemy masełkiem i opruszamy mąką. Podobno nie trzeba tego robić przy silikonach ale raz piekłam biszkopt bez wysmarowania i nie chciał wyleźć z tortownicy więc zawsze smaruje! Można użyć tego rozpuszczonego masła do ciasta. jest wtedy dużo łatwiej. Ja mam specjalistyczny sprzęcior od Teściowej :D Każda kobieta powinna mieć coś z silikonu. Jak nie cycki to chociaż pędzelek do ciasta!!! Teraz to trendy!

forma

 

Na koniec ciasto przelewamy do foremki

ciachoo

Fotka z przelewaniem- bardzo artystyczna. Jakbyście nie wiedziały jak się „przelewa” ;)

No i sruu do pieca 160 stopni na godzinę.

Wyrośnie, ściemnieje i będzie pychaaa

gotowe ciacho

Przedstawiam Wam CHLEBEK BANANOWY.

Jako że to chlebek to młodzi sobie życzą z nim kanapki do szkoły. Kroje dwie kromki, w środek daje od serca nutelli śliwkowej i mają kanapkę jak się patrzy. Wszystkie Pingwiny mogą się z powrotem schować w lodówce przy Matkowych Kinder kanapkach!!!

Ciasta nie lubi tylko tatuś Muminka, który nie jada bananów. Nie wiem jak można nie jadać bananów!!! Przecież człowiek pochodzi od małpy!! Widocznie tatuś Muminka pochodzi od innego zwierzęcia… i mam już swoje typy co to mógł być za zwierz ;)

No to smacznego!

A na koniec nocna fotka Migotki. Czy Wasze dzieci też tak śpią? Zastanawiam się czy nie dostawić osobnego łóżka dla pluszaków!!!!!

migotka

I ślubuję ci miłość? eee to nie to :D

Notka miała powstać już w niedziele, ale tak jakoś zeszło i nie powstała. No więc w niedzielę wybraliśmy się z babcią Muminków i cioteczką Paszczakówną na jesienny spacer. Bylo fajnie i „jak zwykle”. Fajnie bo trochę się dotlenilismy i pobyliśmy sobie – rodzinką co nam się rzadko zdarza ze względu na pracę tatusia Muminka.

A „jak zwykle” bo spacer zaczał się od focha Muminka który koniecznie chciał na niego iść (na spacer! nie na focha!)w swoich nowych butach piłkarskich- korkach i najlepiej w całym stroju. Potem chciał zabrać piłkę a na koniec koniecznie chciał kopać kamień. W efekcie się obraził i strzelił focha. Potem focha strzelali wszyscy po kolei , cioteczki Paszczakowej nie wyłączając. A to buty bee (Ryjek) a to nóżki bolą (Migotka) a to patyka brat złamał (Mi)…

No ale połaziliśmy, zebraliśmy kasztany, cyknęliśmy fotki i było miło.

Mi

Muminek 1

Muminek koniecznie chciał zabrać z sobą każdy kamień znaleziony po drodze. Wszystko fajnie, ale kamieniołomu nie mam zamiaru otwierać!

Ryjek z babcią

Ryjek z Muminkową babcią.

A tu jeszcze przed spacerem Muminek i Ryjóweczka. Prawda ze podobni?

Muminek i Ryjeczka

ryjek 2

Dzisiaj w szkole Muminków wielka uroczystość- ślubowanie pierwszych klas. Bylo super :) Muminki zaśpiewały piosenki, opowiedziały wierszyki, pojadly ciacha, popiły soku i wrócily do domu zadowolone bo nikt szlaczków nie kazał rysować ani obrazków kolorować.

ślub 2

slub 3

Klasa 1 A razem z panią Wychowawczynią. Kilkanaście osób w klasie to zdecydowanie wielki plus naszej maluśkiej szkoły. Urocze pierwszaczki :D I pomyśleć że te słodkie maluszki to takie diabły wcielone :D

Muminki ślub.1

Nasz szkoła :) Piszę „Nasza” bo też miałam przyjemność do niej chodzić, podobnie jak ciocie Muminkowe. Dziś podczas ślubowania odkryłam ze nawet hymn szkoły jeszcze pamiętam :)

muminki1

A to miała być ładna fotka ułożonych dzieci w strojach galowych które stoją grzecznie i uśmiechają się do aparatu. No ale to Muminki. Oni zawsze mają własną interpretacje pomysłów matki. Muminek znalazł zaginioną tydzień temu czapkę więc stwierdził ze miejsce czapki jest na głowie i zdjąć nie chciał. Cale szczęście że ją znalazł już po uroczystym apelu!!!!

ryjeczka 1

Ryjówka też dobrze się czuje w szkolnej sali. Obsługiwała się zabawkami jakby były jej. Na fotce ze swoją nieco starszą koleżanką Aluśką.  Z całej sali pełnej lalek, klocków i koników Ryjówka upatrzyła sobie betoniarę i żołędzia, którego zla matka skonfiskowała zanim dziki dzik zdążył dokonać konsumpcji.

Mi się przedszkoliła a my dziś ślubowaliśmy. A teraz Mumin wybył z dziadkiem na trening piłkarski (w nowych korkach i bez czapki jea!) a ja czekam na cioteczkę Paszczakównę i pędzę. Czeka mnie dziś rozrywka nie lada- zebranie w sprawie przyłącza wody i kanalizacji. Nie będę na ten temat pisać zbyt wiele bo musiałabym osobnego bloga zalożyć zeby opisać w jakim państwie cudów żyjemy. 21 wiek, jedno z największych miast Polski a my się bujamy bez kanalizacji, z rozkopaną od roku ulicą i wpłaconymi pieniędzmi za usługę która powinna zostać wykonana za darmo. Hobbystycznie chodzimy sobie po zebraniach na ktorych wylewamy gorzkie żale. A „góra” siedzi, popija mineralkę i śmieje się z tego kabaretu. Gdyby nie to że „wstęp” na to zebranie kosztował kilka tysięcy to też bym się pewnie nieźle bawiła.

Echh.

Idę!

Pierwszy mecz Muminka w Zieleńczance.

Muminek bawi się ludzikami w mecz piłki nożnej i komentuje:

-Proszę Państwa teraz Cristiano podaje do Ronalda i jest gooolllll!!!!!

Na to wtrąca się Migotka :

- eeeee ale Cristiano i Ronaldo to jest jedna i ta sama osoba

Muminek:

- No wiem! Ale ja ich rozdzielam żeby mieć więcej dobrych piłkarzy!

 

……………………………………………………………………………………………………………………………….

Bedzie krótka fotorelacja z dzisiejszego meczu Zieleńczanki.

Opis krótki i zwiezly bo pisać nie ma co.

Mumin sobie radził nieźle. Jest jednym z najmlodszych w drużynie, pozostali o 2-3 lata od niego starsi ale i tak pilki kilka razy dotknął.

Szczęśliwy, czerwony, zgrzany i zmachany.

No i jego drużyna wygrala 7 do 2.

To tyle :) Kolejny a w zasadzie pierwszy trening we wtorek. Muminek zaczyna karierę piłkarską! Będzie więcej dobrych pilkarzy i Cristiano nie trzeba bedzie rozdzielać!!!! :D

 

muminek mecz 4

Muminek mecz 3

Muminek mecz 2

Muminek mecz 1

Mi też chce być piłkarką!!!!!!

Mi kibicka 2

Mi kobicka

A teraz przed nami sobotaaaa. Kobiety w domu, mężczyźni na turniej wybyli. Tym razem mniejszy rozmiar pileczek bo to tenis stołowy- pasja tatusia, którą za wszelką cenę próbuje zarazić synka. Ale przecież synek będzie pilkarzem! I Supermenem i Policjantem! No nie można być wszystkim!!!!!!!!

 

 

Zupa dyniowa i o tym jak Muminek nie został piłkarzem!

Coś blog się zaniedbał. To wina mojej Silverki ktorą wreszcie dostałam. No ale tu nie bedę zanudzać o uszywkach aż tak bardzo bo robie to na FB. Tu jest miejsce Muminków i to one brykać będą na onecie :)

Na początek to co obiecałam czyli przepis na pyszne danie z dyni, a konkretnie zupę dyniową:

Potrzebne będą:

dynia (wielkość dyni powinna być wprost proporcjonalna do wielkości rodziny, albo objętości żolądków domowników. U nas jest to wielkaaaaaa dynia!)

cebula (srednia)

ząbek czosnku, albo dwa jak ktoś lubi

masełko klarowane lub cokolwiek innego na czym można zeszklić cebulkę.

marchewka

seler

ziemniak

pieprz, sól, gałka muszkatołowa

woda

 

No to do dzieła. Dynie trzeba obrac, wywalić środek (tą gąbkę z pestkami) i miąższ pokroić na małe kawałki.

No to najtrudniejsze mamy za sobą. Teraz cebule kroimy byle jak i czosnek też byle jak (będziemy potem miksować wiec nie musi być drobna i równo) i szklimy na maśle klarowanym. Dodajemy dynie i chwile przesmażamy. Zalewamy wodą (moze być rosół ale nie znosze jak w przepisach podają że cza przygotowania to 20 minut a potem jest napisane „zalać rosołem!!!” to się pol dnia z tego robi jak mam rosół gotowac a nie 20 minut!!!) wrzucamy obrane warzywa i gotujemy wszystko do miękkości. Potem sruu blenderem. Posolić, popieprzyć, dodać galki muszkatołowej do smaku i gotowe.

Najlepsze z grzankami z chlebka na zakwasie, kleksem kwaśnej śmietany i natką zielonej pietruszki. Ale jak podacie w towarzystwie łyżki to też nikt nie bedzie wybrzydzał ;)

No my się taką zajadamy i to wszyscy Ryjówki nie wyłączając. A skoro mowa o Ryjówce to ostatnio dzielnie mi pomagała zupę gotować. Zajęła się obieraniem cebuli. Niesamowite jak taki mały szkrab potrafi swoimi mini paluszkami precyzyjnie obrać łupinki z cebuli. Szkoda tylko ze potem swoją mini paszczą pożera te łupinki :-/

ryjek cebulka

Muminki nareszcie poszły do szkoły i nadrabiają zaległości. Przygotowują się do ślubowania, które ma być 14 października.  Wierszyki, piosenki, nawet poloneza tańczą. No i chyba to nie jest najszczęśliwszy pomysł bo Pani ustawiła w jednej parze Migotkę i Muminka. Migotka się wczuwa i podchodzi z pełną powagą do występu a Muminek? Rozrabia na każdej próbie. Gdyby to było audi albo chociaż jakiś fiacik, ale Polonez?!!! To nie dla Muminka!!!

Dla Muminka miała być za to piłka nozna. Wyśniona, wymarzona. Zadzwoniłam do klubu parafialnego i pytam Pani czy są jeszcze miejsca w grupie z 2008 r. Pani ze owszem tak ale zapisy u trenerów. No to dziś pojechaliśmy i co się okazuje? Że miejsc nie ma, ale mogą nas wpisać na listę rezerwową na wiosnę!!! Na wiosne to ja kurna będe topić marzanne!!!!! Pilka ma być już! Niech się w nosek cmokną. Bo to jeden klub na świecie? Już zanleźliśmy Muminkowi kolejny – ten co prawda gminny a nie parafialny ale może to i lepiej. Średni z nas parafianie a w tamtym klubie trzeba dwa razy w miesiącu na specjalne msze święte w poniedziałki biegać. A w gminie, jak to w gminie. co najwyżej dożynki ;) Jutro jedziemy na jakiś meczyk pokazowy i pan trener i prezes w jednej osobie chcę poznać Muminka i sprawdzić jego milość do piłki ;) Jak nie wyjdzie to mamy jeszcze w zapasie klub sportowy „zwykły” jak to powiada tatuś Muminka. Ot taki KS bez niczego z przodu :D Nie ma bata! Taka nadzieja polskiej pilki jak Mumin nie może się zmarnować!!!! :D

Wdrozenie się w życie szkolne jest ciężkie dla Muminków. Najgorsze poranne wstawanie. Ochoczo wstaje tylko mała Mi. Zawsze z uśmiechem na twarzy i radość od dziecka aż bije. Wstaje, przeciaga się i oznajmia zaspanemu starszemu rodzeństwu „a ja zaraz jadę do przedszkola, przebiorę się w piżamkę i będę spać!!!” No nie jest to dla starszaków motywujące :D Takie poranne znęcanie się nad nimi, ale cóż trzeba to jakoś przetrwać.

Mi nie zawsze bywa wredna (choć przyznaję ze zazwyczaj tak!) czasem okazuje kawałek dobrego serca. Ostatnio zostawilam ją na chwilkę w kuchni razem z Ryjówka. Mi jadla późny obiadek, a Ryjeczka siedziala w swoim krzesełku i jadła starego Samsunga Tatusia. Wyszlam, wracam i patrzę a tam Ryjeczka coś przeżuwa zawzięcie. Postanowilam sprawę zbadać. Otwieram silą paszczę, zaglądam a tam schabik Mi!!!!!! Mi chyba czuła się winna bo odrazu się przyznała „no co?!!! Dałam jej bo kciała i tak plosila i plosila jak ja jadłam!” hmmm nie no jak prosiła to nie ma problemu zadnego!!!

Szkoda ze jak matka tak prosi i prosi to nikt nie reaguje :)

ryjka podróżniczka

matka wielofunkcyjna się psuje!

Znowu nie wyrabiam. Weekend byl taki wspaniały. Można bylo poleniuchowac, wykorzystać babcie z dziadkiem jako darmowe nianie (dziękuję!!!) i iść na zakupy. A teraz co? No poniedziałek! i znów nie wyrabiam! Muminek poszedł do szkoły. Siostry jeszcze siedzą w domu bo się ukrywamy przed wirusami i bakteriami. No i efekt taki ze sobie z palcem nie mogę trafić nie napisze gdzie! Obiad ledwo zdążylam podać zanim tatuś Muminka musiał jechać do kolejnej pracy. O maly wlos a pojechałby glodny. A jakby wrocil to nie ma co liczyć ze zostaloby jakieś jedzenie. Muminki do czysta omiatają kuchnie. Nawet okruszki się nie ostaną!

Wyslalam starszych na podwórko, młodszą do spania i zięlam się za wystawianie za malych ciuchów. A gdzie tam. po 15 minutach bylo „mamooooo!!!” i obudziło Ryjka i trzebabylo odlożyć aparat, ciuchy na kupkę na kanapę i zaczynac usypianie od nowa. Potem mi weny braklo do wrzucania fotek i dorabiania podpisów więc poszlam coś uszyć. Ledwo wlazłam do mojej „komórki pod schodami” a już się Muminki zjawiły bo im się już nie chce być na podwórku bo im zimno, nudno i wszystko inne! No to ok. Poszliśmy chowac rowery, ukladac buciki, wieszac kurtki. Pol godziny nie moje. Znów siadłam do maszyny. No siadlam bo ją mam!!! Babcia pożyczyła. Stareńki Predom 466 Łucznika. Ale dziala cudnie. Powstal fartuszek i apaszka- komin z polarkiem minky zapinana na napki. Ale nie bylo latwo bo mlodzi roznosili piwnicę. Poszły w ruch pileczki ojca, poduszki, rowerek stacjonarny, konik na biegunach, kurtki zimowe i wszystko inne co się w zasięgu Muminków znajdowało.  Ryjek wstał, moje nerwy sięgnęly zenitu i poszliśmy się uczyć. Polski, angielski, matematyka. O retyyyyyy Tlumacze Migotce Polski, Muminkowi angielski, Mi skacze wokoło mnie z kolorowanką bo ona też chce zadanie! A to wszystko wykonuje karmiac Ryjka i rozmawiając przez tel z Muminkową babcią. Żale się babci „mamooo ja już nie mam sily bo robie wszystko na raz” Na to babcia ze śmiechem „oj tak. wszystko na raz robisz i nic nie jest zrobione!” No własnie tak!!! Właśnie tak!!!!!!!

Pilnie i na gwałt potrzebuje pomocy!!! Najlepiej pomocy domowej! :D

Aaaa jakby tego bylo malo Ryjek nawet w kojcu nie jest już bezpieczna. W zasadzie to dziecko z gatunku takich że nawet mając do dyspozycji same bezpieczne przedmioty i tak potrafi zmajstrować z nich coś co będzie zagrażać jej Ryjkowemu istnieniu. Oooo dowód mam!

ryjka akrobatka

 

No i z tego wszystkiego zapomnialam zadzwonić do klubu sportowego zeby Muminka na piłkę nożną zapisać. Jutro to nadrobię. O ile dożyję jutra :)

Zaraz wróci tatuś Muminka i pomoze mi zagonić stado do łóżek. A potem kubek herbnaty i Top Model, a na zakończenie tak cudownego dnia obejrze sobie jeszcze perfekcyjną panią domu! A co?!!! Umartwianie się podobno jest trendy :-/

aaaa przeróbka dyni i przepis bedzie innym razem bo dziś już nie dalam rady :)

No to milego!

 

Pomarańczowa jesień

Każda pora roków ma u Muminków jakiś kolor lub kilka kolorów. Był już wpis o fioletowym lecie z przepisem na pyszną śliwkową nutelle, a dziś nadeszła chwila na pomarańczową jesień.

U Muminków, a raczej na działce u Muminkowej babci nastał czas dyniobrania. Tatuś Muminka wraz z synem i małą Mi wybrali się dziś po dostawę pomarańczowego cuda.

Zaraz Matka z Migotką siadają do obierania , krojenia i mrożenia. Żeby Muminki całą zimę mogły się cieszyć wściekle pomarańczowym żarełkiem, które uwielbiamy!

Ale ale skoro dynie przyjechały to postanowiliśmy zaszaleć i zrobić małą dynio- sesję :)

W zasadzie sesja Ryjka tak czy siak miała powstać. A dlaczego?

Ano dlatego że wczoraj nasza ulubiona pani listonoszka przyniosła dla nas paczkę pełną cudowności od E-rafix i La Pandy. Serdecznie zapraszamy na te strony wszystkich, którzy jeszcze nie znają!!!! A za paczkę D-Z-I-Ę-K-U-J-E-M-Y!!!!!!

Ubranka są śliczne. Zwłaszcza La Pandowe uszywki podbiły moje serce. I to wlaśnie w bluzie i czapeczce od Pandzioszki Ryjeczek wystąpił (w czapce dość krótko bo córciolek zdecydowanie nie lubi mieć na głowie niczego poza swoim blond meszkiem!).

Tak więc podziwiajta: Dzika Panda wśród okazałych dyniek :)

ryjek dynia lapanda

ryjek la panda 2

ryjek taczki

ryj taczki 3

ryjo dynia

ryj papa

mi dynia

Na dyniową sesję w domowym studiu fotograficznym „Muminki Creation” ulokowanym w piwnicy załapała się też nasza top model- Mała Mi :)

Rekwizyty użyte do sesji czyli stare prześcieradło Muminkowej babci i czerwone taczki Muminka tworzą scenerię opatentowaną ;) i będą wykorzystywane pewnie przy wielu sesjach.

Dynie zostaną wykorzystane jeszcze tylko jeden raz kiedy to zaprezentuje Wam je w zupełnie innej formie wraz z przepisem. Więc czekajta, a ja idę sobie palce kaleczyć!!!!

Doliny matki i Zuzia

wykroje

Miała być bluza a będzie dupaaaa bo maszyna strzelila focha ostatecznego. Na 15 cm kawałku zaprezentowała wszystkie 12 dostępnych ściegów plus 4 dodatkowe o których twórcy maszyny nawet nie wiedzieli :-/ mimo że nie zmieniałam ustawień i miał być zygzak! Zresztą tego już nie można nazwać szyciem. To tylko nawlekanie igły. Nie chce mi się. Więc bluza niegotowa i leży i czeka, a ja czekam z bluzą. Czekamy do 9 października bo wtedy to do Lidla zarzucą Silvercresty. Jeden z nich będzie mój choćbym miała 8 października pod Lidlem obóz rozbić i w śpiworze koczować na otwarcie!!!!! Na Ankę jestem obrażona ( z wzajemnością). To już koniec naszej przyjaźni!!!!

Bluzę w każdym razie pokażę jak juz mi się uda ją doprowadzić do stanu ostatecznego :)

Prócz popsutej maszyny jest też popsute zdrówko Ryjeczki. Blech ta jesień nam nie odpuści. Teraz aż do wiosny będziemy upłynniać pensje w aptece :-/

Na poprawę humoru będzie dziś mała dawka małej Mi.

Kupiłam jej ostatnio sweterkowe ponczo. Śliczne, brązowe, w podkowy i kucyki . Cudeńko. Ubieram Mi w to cudo i wyjaśniam: „To jest Ponczo! Taki wyjątkowy sweterek” P-O-N-CZ-O!!!” Na to Mi oznajmia ze śmiechem kręcąc piruety w nowym wdzianku „Ponczo, ponczo ja to znam, w bajce bylo takie ponczo. ponczo ponczo moje ponczo!!”

I się rozstalyśmy- matka do swojej roboty, Mi do swojej. Po jakimś czasie postanowilam sprawdzić czy Mi pamięta nazwę wdzianka. Pytam „Córciu. Jak nazywa się twoje nowe ubranko?” Mi z zachwytem spogląda na ponczo i z najsłodszym uśmiechem na buzi odpowiada „ZUZIA!!!!” :D

Tak więc tej jesieni u nas króluje Zuzia. Polecamy serdecznie cieplutkie Zuzie idealne dla każdej dziewczynki ;)

A fotki Mi w Zuzi nie będzie bo baterie w Nikosiu też padły!

I ja też idę paść i leżeć!

Dobrej nocki!