Andrzejki, matka Rutkowski i nocne życie Muminków

Wczoraj się Andrzejkowalismy. Nie wszyscy gdyż Muminek mial w tym samym czasie co zabawa andrzejkowa trening piłki nożnej. Bez żadnego zalu wybrał trening. Nie powiem, zaimponował mi tym. Ale dziewczęta bawily się swietnie i to wszystkie trzy :)

Matka poszyla stroje (dużo szycia nie było ale jednak) i panienki wystąpiły- Migotka jako czarna kocica, a Mi jako rożowy przynoszący szczęście puchaty króliczek. Pozgarniały trochę nagród, potańczyły, powróżyly, zjadly popiły i wrócilismy do domu.

Ryjóweczka- dyńka też się swietnie bawiła. Raczkowała sobie tu i tam, kradła lizaki siostrom i je zajadała oddając nam wylizane plastikowe patyczki (cukier dobra rzecz ;) )

 

myszki2

Kocurek i królisia  :)

 

tata

tatuś z dyńką

mama

i mamusia z dyńką

krolisia1

rożowy króliczek pozuje do zdjęcia

dynia1

szalona dyńka w swoim żywiole. Tyle miejsca do raczkowania, tyle dzieci do zaczepiania

ogonki1

Ogonki

myszki1

Imprezowiczki

 

Tak nam minal dzień. Całkiem miło. A potem bylo już rożnie.

Wieczorem czytalam Migotce bajkę kiedy to zauważyłam nad jej łóżkiem piekny obrazek wykonany pisakiem w kolorze soczystego granatu. Zwolałam zebranie rodzinne. Pytam grzecznie acz stanowczo: KTO POMALOWAŁ ŚCIANĘ?!

Migotka: nie ja!

Muminek: rzucając się teatralnie na podlogę i wyjąc przy tym jak wilk nieeeeee jaaaa!!! zawszeee jest na mnie!!! (no przewaznie, ale przeważnie też się okazuje ze to jednak on)

Mi ze slodką minką i niewinnymi oczętami : nie ja!

Zaptytalam po raz drugi, szósty i siedemnasty. Odpowiedzi byly te same z tym ze Muminek już rozwył się na dobre. W końcu postanowiląm zmienić taktykę: Nie bedzie kary! Kto się przyzna uczciwie ten bedzie musiał tylko wziąć pędzel i zamalować malowidlo na scianie!

Muminek: to nie jaaaaaaaa

Migotka z blyskiem w oku wskazującym na to ze chętnie by sobie pomalowała pędzlem po scianie): a co to znaczy uczciwie?

mama: uczciwie to znaczy że ma sie przyznać ten kto tego dokonał!

Mi: no dobla! To bylam ja! Bo mnie Malysia wkuzyła i nie chciala się bawić ze mną!

 

Ściana pomalowana, dzieci poszły spać a matka przyznała sobie tytul detektywa roku! :D

 

Poszly spać ale nie na dlugo, oj nie na dlugo. 2 w nocy slyszę skrzypienie, szuranie. Budze małża i mowię „idzie Mi po kakałko, wstawaj”. Przylazła, rzucila się demonstracyjnie na dywan i zaczęła jęczeć : kakałko!!! kakałko mi zrób!!!”

Wstal mąż polazł po kakałko tymczasem Mi zrobila sprytny wślizg na jego miejsce, przykryła się kolderką i lezy.

Mówie do niej „Witaj córciu w moim łóżku! Co tu porabiasz o tej porze?”

na to Mi odwarczała „wrrr ŚPIĘ!!!”

hmm

No i spaliśmy do rana w 4 bo jak się okazało w nogach, pod narzutą odkryliśmy zwiniętego w klębuszek Muminka, ale kiedy toto przyszło tego zadne z nas nie wie i pewna jestem że i Muminek też na to pytanie by odpowiedzi nie udzielił :D

 

 

 

1 urodzinki Ryjeczki

„Ale to już było

i nie wróci wiecej…”

 

Rok minał. Rok od kiedy w naszej rodzinie zawitała Ryjówka. Ten dzien będe pamietać do końca życia, tak jak pozostałe trzy dni ;)

Nie będę tu wspominać i opisywać ze szczegółami bo nie w tym rzecz. Ci ktorzy wiedzieć powinni to wiedzą jak było, a dla calej reszty powinna wystarczyć informacja że 23 listopada 2013 r urodziła się malutka ryjówka. Taka 3100 i taka 51 cm. Taka lysa, chudzieńka, cieplutka i rożowa. Potem przez trzy dni i jeszcze troszkę dyskutowaliśmy nad imieniem dla Ryjeczki. Bo z zalozenia miala być Kajtusiem :) A robocza wersja tego czlowieczka brzmiala Makrela ;). W końcu stanęlo na Klara Justyna. To tatuś podjął tą bohaterką decyzję :)

Pamietam wszystko jakby to bylo wczoraj, a to już cały rok!!!!!

I tak dziś świętowalismy sobie rodzinnie :)

muniki 2 rodzina

Dwa lata temu to zdjęcie wyglądalo trochę inaczej :) Czas plynie, wszystko się zmienia i jakoś nas coraz wiecej się robi (nie tylko o kg matki i wzrost dzieci mi chodzi :D )

z ninka

Ryjeczka ze swoją ciocią . To po niej dostala drugie imię. Teraz ciotka musisz bawić!! przywileje zobowiazują!! :D

dmuchanko1 dmuchanko

W dmuchaniu świeczki pomagało starsze rodzeństwo (i trochę ciocia) :)

wybieranka

W roczkowej wróżbie zwyciężyly kieliszek i pileczka do tenisa stolowego (pasja tatusia Muminków). hmmm?

z ignasiem

Ryjeczka ma swojego Klonika. To o 4 miesiace starszy kuzyn Ignaś :)

pchanko

Najlepsze są zabawy z bratem. Jeden Muminek a z każdą siostrą potrafi poszaleć :D

muminki1

Muminki pełen sklad :)

 

No i oznajmiam radośnie (i troche z tęsknotą) że już w rodzinie Muminków nie mamy żadnych niemowlaków!!!! Ryjeczka nam dorosła!

z serii Matka Robótka potrafi- kolorowe pudełka na kredki, skarby, świąteczne upominki czyli drugie życie puszki :)

Dziś Matka Robótka pokaże Wam co zrobić kiedy macie w domu zbędne puszki po kawie, herbatce dla niemowlaków czy mleku, zbędny materiał, zbędny filc i trochę zbędnego czasu ;) No i koniecznie klej na gorąco. Przy okazji zareklamuje swój nowy odlotowy pistolet bezprzewodowy na klej na gorąco. Pistolecik kupiony w Lidlu i śmigaaaa :D Tatuś Muminkowy mi sprawił cobym se buźke zakleiła i nie jęczała ze chcę NA ZAKUPYYYYY :D:D:D

No ale do rzeczy. Dziś powstały dwa pudełka na kredki do nowego pokoju Mi.

U nas to pudelka na kredki, ale w zasadzie mogą być pudelkami na wszystko- na skarby, na przybory szyciowe (mam podobne na swoim biureczku w „szwalni”) na prezenty świąteczno- mikolajkowe. Tylko wyobraźnia nas tu ogranicza.

Wykonanie jest banalne. Potrzebujemy puszki (u mnie dwie bo akurat tyle herbatki Ryjówka wydurdała)

DSC_0048

Potrzebne nam też są :

dwa paski materiału o takiej szerokości żeby pasowały na puszkę (warto obszyć brzegi materiału jeśli ma tendencje do strzępienia się)

wstążka, tasiemka lub cokolwiek fajnego na wykończenia. Ja użyłam miętowej lamówki bo akurat taka mi się kiedyś kupiła i nie wykorzystałam jej do niczego.

DSC_0050

Klejem na gorąco naklejamy materiał na puszkę i dolepiamy tasiemki. Trzeba uważać żeby się nie pozwijało. Jeśli to materiał w jakiś wzór (jak np u mnie sowy) to pamiętajcie żeby wzorek nie wyszedł Wam do góry nogami. Na fotce mam np odwrotnie ułożony materiał. Warto to sprawdzić przed przyklejeniem. Potem może być ciut za późno. ;)

DSC_0051

Następnie do akcji wkracza filc. Wycinamy i zszywamy lub przylepiamy to co nam się tylko zamarzy. U mnie to oczywiście sowy bo to motyw przewodni pokoju małej Mi.

Filcowa ozdobę przylepiamy do puszki i… gotowe.

Jako świąteczne dekoracje albo pudełka na mikołajkowe upominki można obkleić puszki czerwonym materiałem , a z filcu powycinać choinki, bałwanki, mikołaja, śnieżynki, reniferki itd itp. Bedzie cacy!

DSC_0052

Tak wyglądają gotowe pudelka na kredki i skarby w pokoiku Mi

DSC_0053

 

Banał nie? Ale czasem najprostsze rzeczy najlepiej się sprawdzają, a najtrudniej na nie wpaść.

Muminkowa Matka Robótka dziękuje za uwagę i do następnego :D

Metamorfozy, sowy, ptaki i projekty ;)

Każda zmiana cieszy, o ile to oczywiście zmiana na lepsze. A jeśli mowa o pokoiku Mi to nie istniała w tym przypadku opcja zmiany na gorsze. Pokój byl w stanie fatalnym! Muminek, który go wcześniej użytkował zdemolował wszystko co tylko się nadawało. Np kiedyś zapanowała w domu wielka cisza. Dzieci bawiły się u Muminka w pokoju. Wydało mi się to mocno podejrzane więc poszłam zobaczyć co oni tam robią. Wszyscy siedzieli w kaskach na głowach (Muminek miał kask boba budowniczego, Migotka kapelusz zorro a Mi hełm strażacki) i przy pomocy małego zestawu do majsterkowania Muminka wygrzebywali dziurę w ścianie. Dziura już pokaźna była. Zapytałam zaskoczona o co chodzi? Usłyszałam „to taki projekt. Przebijamy się do drugiego pokoju żeby więcej miejsca było.” No i między innymi takie Muminkowe projekty spowodowały ze pokój nie był przyjazny. W dodatku Mi razem ze swoimi dziećmi, pieskami, kotkami i całym osprzętem do nich niezbyt się tam mieściła. No więc postanowiliśmy co nieco pozmieniać. Udało się. Moze nie jest jak z żurnala, ale po 1 środki mieliśmy skromne (choć budżet chyba z 10 razy przekroczyliśmy i tak ;) ) po 2 wszystko robiliśmy sami z tatusiem Muminkowym więc wiadomo ze nie wygląda to tak jakby iść do sklepu i kupić gotowe, po 3 niektóre rzeczy inaczej wyglądają w internecie a inaczej na ścianie w pokoju (mowa o tapecie). Ale efekt ogólny całkiem zadowalający. Zresztą co tu się rozpisywać. Trzeba obejrzeć.

Tak wyglądał pokój przed zmianami- dziurawy, zagracony. To ze z bałaganem to inna bajka. W nowym za jakiś czas też będzie misz-masz zabawkowy jak matka się porządnie nie wydrze ;)

pokój stary 3

pokój stary2

pokój stary 1

A tak wygląda po remoncie. W ulubionym kolorze Mi- „zióntym” z dodatkiem różu, szarości i dużej, dużej ilości sów! Taka Sowiarnia :)

sowiarnia3

sowiarnia2

sowiarnia1

sowiarania4

Regał na zabawki po dodaniu do niego frontów zyskał nowe życie. Że też wcześniej na to nie wpadłam bo regał jest z nami od ponad 7 lat!

 

Na remoncie pokoiku Mi skorzystała też Migotka, która w kolei „poszła w ptaki”. Zyskała małe co nieco ;) Tapetę, zaslonki, małe przemeblowanko :) Pokój Migotki jest specyficzny bo ona jest zbieraczko-kolekcjonerką przydasiów wszelakich. Każda pierdółka jest Migotce zawsze niezbędna, każdy duperelik, bibelocik. Wszystko musi mieć. Przestałam z tym walczyć. Poddałam się!

ptaszarnia2

ptaszarnia1

 

Dziewczynkom brakuje jeszcze narzut na łóżko i dekoracyjnych poduszek no i zasłonki w pokoju Mi też nie są gotowe. Czekamy na różowy materiał w białe groszki który będzie wykończeniem za krótkich teraz zasłon. Czekamy też na milusie polarki na narzuty. Wszystko zamówione tylko idzie wolnoooo. Ale jak dojdzie to matka zaraz siada do maszyny :) No i wymarzona skandynawska szafka- domek do Sowiarni Mi. Zbieramy grosiki. Moze Mikolaj się dorzuci? ;) Może Aniolek z Gwiazdeczką pod choinkę wstawią? Kto to wie ;)

Natomiast pokój Muminka musi poczekać na swoją kolej. Po nowym roku zadziałamy i tam.

Uff ciężko było. Choroba Muminków, choroba matki, remont, syfior w domu, zębiska Ryjówki (ma już kilka sztuk) Ale udało się :D Nie jest idealnie ale całkiem przyjemnie. Jesteśmy happy :D

 

 

Słotwórstwo czyli język Mi-owy

Mi ma latków 3 i pół

sięga bródką ponad stół

Do przedszkola tez czasem chodzi, ale w związku z jej chorowaniem to raczej sporadyczne wizyty ;)

W każdym razie Mi ma coś czego większość dzieci w jej wieku już nie posiada. Coś tylko jej, coś co nas wszystkich rozkłada na łopatki i wywołuje uśmiech na naszych twarzach. Mi ma swój własny Mi-owy język!

Mi niczym mała artystka z wielkim zapałem codziennie tworzy nowe słowa i ubarwia swój osobisty słowniczek wyrazów Mi-owych tak żeby nas wszystkich zadziwiać. Język Mi jest połączeniem języka Polskiego, Rosyjskiego i czegoś pierwotnego. Jest nieziemski :)

I tak na przykład ostatnio Mi i Muminek zbudowali sobie z klocków lego miecze i tarcze (swoją drogą bardzo twórcza i pomysłowa zabawa!) i postanowili stoczyć pojedynek. Muminek uzbrojony w swój miecz zaatakował Mi  krzycząc „Jestem rycerzem!!!” Na to mała Mi broniąc się lego- mieczem odkrzyknęła zadowolona „a ja jestem ŻOŁRZENIEM”

Wiecie kim jest żołrzeń? To żołnierz!!!! tylko ze po Mi-owemu :)

Kolejna zabawa z bratem tym razem w superbohaterów -zabawa polega na skakaniu z kanapy na materac przywleczony z łóżka Mi do pokoju rodziców (czy ja już wspominałam ze mam anginę i nie mogę za głośno krzyczeć?). Muminek jest batmanem. Mi jest „SPADAJENEM”!

Nieraz słowa po Mi-owemu są znacznie trudniejsze w wymowie niż w naszym rodzimym języku np Kanciapa to według Mi PANKAPACIA, a kabanos -PAKANOS.

Innym razem Mi wyrzuca niepotrzebne literki z wyrazów żeby bylo szybciej! Kakao to po prostu KAO lub KAŁO

 

A dziś matka biegała z aparatem po domu i szukała ofiary ;) Mi akurat się kąpała ale matka chciała portretówkę strzelić. Wchodzę z Nikusiem do łazienki a moja córa spogląda z niesmakiem i mówi „eee mamo nie lób mi zdjęcióf bo jestem teraz MYJONA!” :D

Kochammmmm

Taka Zołza mała- Myjona :)

myjona

ListopadLove

Październik minął. Listopad – liść opadł. Opadł liść, opadły jabłka i nie ma kto pograbić a przydałoby się bo zaraz grudzień nas zastanie;)

Jesień przyszła taka smętna, szara, zimnaa brrr. Rano ciemno, popołudniu ciemno. Muminek odmawia wstawania do szkoły. Zresztą Migotka też za chętnie nie wstaje.

Mi i Ryjówka siedzą w domu bo co chwile któraś coś łyka więc one mogą spać do woli. I w sumie nawet śpią. Nie narzekam. Muminki to śpiące egzemplarze :D

W szkole jak to w szkole. Muminek sadzi swoje kulfony w zeszycie a Pani pod każdym zadaniem niczym szlaczki dekoracyjne wypisuje czerwonym długopisem „pisz ładniej”. Co z tego ze Pani wypisuje jak Muminek ładniej nie potrafi. Nawet to „brzydko” jest poprawiane po 15-20 razy żeby literki swoim kształtem przypominały literki. Jakby Pani zobaczyła pierwszą wersje zadań domowych Muminka to by może wtedy doceniła efekt końcowy, który każdego dnia dostaje do sprawdzenia ;)

Migotka niby do szkoły chodzi z większym zapałem niż Muminek ale jak to mówią „szału nie ma, d. nie urywa”. Niby pisze ok (bez czerwonych uwag ze strony nauczycielki) czasem zje jakąś literkę albo dwie, ale to Migotka- ona wiecznie coś zje więc kto by tam nad jedną literką płakał zwłaszcza że od tego się nie utyje! Czytać nie lubi no chyba ze przez ramie smsy matce albo wpisy na FB- wtedy to nagle córka moja taką miłością do lektury pała że nawet nie musi sylabizować. Idzie jak burza ;) Tak sobie myślę czy by nie zaczerpnąć z historii i nie wprowadzić działu „ksiąg zakazanych”. Widzę że słowo „nie wolno” na Migotkę działa niesamowicie zachęcająco. Jakby tak stworzyć półeczkę z kilkoma pozycjami i powiedzieć „Tylko Pamiętaj córciu! Tego Ci czytać NIE WOLNO!!!” to są spore szanse że po 24h znałaby treść owych książeczek na pamięć. Druga opcja to taka żeby miedzy kartki włożyć herbatniki. Może z nudów między jednym kęsem a drugim coś by tam jej się udało przeczytać ;) Już kombinuje jak mogę żeby te dzieci do nauki zachęcić. Moja kreatywność mnie samą zaskakuje.

A jak już jesteśmy w temacie zachęt i kreatywności to babcia Muminkowa wyczytała w niesamowicie mądrej pozycji (nie pamiętam tytułu niestety) sposób na to żeby Muminki spały w swoich łóżkach a nie w moim!!! (sypiam w salonie!) Podobno za każde 5 nocy w swoim łóżku mam ich nagradzać jakąś niespodzianką. hmm 5 nocy w swoim i w nagrodę 10 nocy w łóżku matki? To by była nagroda z której Muminki by się ucieszyły :D

Dziś pierwszy dzień kiedy to wszystkie Muminki nic nie łykają więc z tej okazji wybyliśmy na podwórko. Cała banda w czapkach i kominach hand made by matka :) Ryjówka chciała koniecznie zabrać do domu huśtawkę. Siłą musiałam dziecko wyjmować bo jej ręce zaczęły przymarzać do sznurka.

I taka ta jesień Muminkowa. Nic specjalnego.

Na Mikołaja czekamy, prezenty obmyślamy. Tatuś kasę liczy hohoho, huhuch…owo to będzie! Ale damy radę bo kto ma dać jak nie my? ;)

muminki jesiennie