Poświąteczna dolinka

Święta się skończyły… dla tatusia Muminka bo musiał iść do roboty choć jakby tak pomyślec to może właśnie się dla niego święta zaczęły bo mógl opuścić dolinkę i wybyć w rozkosznie ciche (o kilka decybeli) miejsce gdzie zagłębia się w teczkach i papierach i nikt nie skacze po nim krzycząc ile sił w pluckach (a sil sporoo) „zrób mi kakało!!!!” Ale jak to zwykle bywa kalendarzowo wszystko się rożni od wydarzeń rzeczywistych więc trzeba stwierdzić że święta się skończyły. Dostalismy dużo zyczeń zdrowych, spokojnych i radosnych … 1/3 się spełniła. Były radosne :P Spokojne nie były bo kto choć przez 10 minut pobył z Muminkami ten wie że Muminki i spokój to jak ogień i woda. Zdrowe niestety też nie były bo Ryjeczka sobie jakiegoś wirusa-pokusa adoptowała a potem się nim dzieliła z resztą rodzeństwa i rodzicami niczym opłatkiem! Nie odwiedziliśmy wiec rodzinki jak to mieliśmy w planach, ale rodzinka odwiedziła nas! :D Byly babcie Muminkowe, dziadkowie, prababcia i ciocie :D Niestety nie wszyscy na raz za to na raty :D:D:D Tak wiec świętowanie zaczeliśmy już w wigilie od „wigilijnego śniadanka” z gośćmi a skończyliśmy poźnym wieczorem czekajac na przyjazd ostatnich dziadków. Jako że my jesteśmy bardzo zżyci ze służbą zdrowia to nawet w wigilię wpadlismy do przychodni żeby się z pediatrą w święta zobaczyć. Ryjeczka dostala od pani doktor życzenia „dużo zdrówka” i w prezencie pliczek fantastycznych recept na antybiotyki i inne cukiereczki :-/ W 1 dzień świąt tatuś Muminka pojechał z Migotką poskładać życzenia lekarzom dyżurnym z calodobówki. Też wrócili z podarkami z apteki :-/ Dlatego co jak co ale zdrowe to zdecydowanie nie były!!!!

Szukalismy z Muminkami pierwszej gwiazdki zeby zasiąść do kolacji, ale gwiazdki nie było więc zjedlismy bez niej :D Zjedliśmy to też za dużo powiedziane. Muminki wypiły barszczyk, popiły herbatką i rzuciły się na prezenty.  Mi nawet walczyła przez chwilę z karpiem ale w końcu oznajmiła że „ona takich kościów w kotleciku nie lubi” i poszła pod choinkę :D Cóż bylo robić. zaczeliśmy rozdawanie. Matka była aniołkiem, dzieci byly dziećmi, ojciec byl śmieciarzem :D:D Stał z wielkim żóltym workiem MPO i zbierał do niego papiery ktore dzieci odrywały z prezentów (4 dni, a raczej noce pakowania przez matkę!!!) Piski, krzyki, fochy, dzika radość, wielki bałagan i w końcu poszli spać ufffff. Repertuar 1 i 2 dnia świąt byl mniej skomplikowany. Wstać trzeba było tylko w razie potrzeb pokarmowo wydalniczych :P Do reszty na leząco :D:D

Potem jeszcze coś zwane „wolny weekend” żeby można bylo odgruzować chałpe po świętach i przejść się do lidla i auchana uzupełnić zapasy w lodówce :D  i teraz czekamy na nowy rok. Nie mamy ani wódki ani fajerwerków (a widziałam ze to są towary z serii must have na nowy rok) więc nie bedzie wystrzalowej zabawy :D Nowy roczek powitamy w łożku z herbatką i pilotem do tv bo jak to mówią „jaki nowy rok taki cały rok” wiec oby się spełnilo haha :D

 

Myślałam że Mi jest mistrzynią słowotwórstwa u nas w domu ale dziś Muminek mnie zaskoczył. Patrzę lezy w kuchni jakiś czerwony pojemniczek. Pytam syna co to takiego a ona na to „aaa to zakrętka od BIDOSU!” :D:D:D Nie mylić z bigosem!! Bidos to sprytne połączenie bidonu z termosem :D Wpisuję do domowego słownika Muminków :D Pozdrawiamy i pewnie kolejny wpis za rok :P

 

muminki zyczenia

Pól królestwa i rekę księżniczki dla tego kto zbierze 4 Muminki w jednym miejscu i sprawi ze będa patrzyly (ale tak otwartymi oczami patrzyły!!) w kierunku obiektywu i zadne nie zrobi durnej miny, nie skrzywi się, nie strzeli „dziubka” albo nie powie „to nudne!!!”.

swieta2

Migotka z ciocią oglądają ciocine prezenciory ;) Ciocia udaje że się cieszy, Migotka udaje że wcale nie ma ochoty na ciocinego marcepana! :D

swieta3

Synu z ojcem. Świąteczne przemyślenia męskiej części dolinki :)

swieta4

Mi zwariowała. Tyleee prezentów! A ona chciała tylko jedną „kienkę księznicki Ziosi” dostać!!

swieta 3

Sesja pod choinką z cioteczką Jestynką

swieta 1

Wigilijne śniadanko z dziadkiem i prababcią. Mi ma na sobie sukienkę by muminkowa matka. Niestety zaraz po sniadanku zdarzył się wypadek. Tatuś źle zakręcil kubek i cała „jebatka” wylała się na sukienkię. Trzeba było zmienić kreację :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.