Andrzejki, matka Rutkowski i nocne życie Muminków

Wczoraj się Andrzejkowalismy. Nie wszyscy gdyż Muminek mial w tym samym czasie co zabawa andrzejkowa trening piłki nożnej. Bez żadnego zalu wybrał trening. Nie powiem, zaimponował mi tym. Ale dziewczęta bawily się swietnie i to wszystkie trzy :)

Matka poszyla stroje (dużo szycia nie było ale jednak) i panienki wystąpiły- Migotka jako czarna kocica, a Mi jako rożowy przynoszący szczęście puchaty króliczek. Pozgarniały trochę nagród, potańczyły, powróżyly, zjadly popiły i wrócilismy do domu.

Ryjóweczka- dyńka też się swietnie bawiła. Raczkowała sobie tu i tam, kradła lizaki siostrom i je zajadała oddając nam wylizane plastikowe patyczki (cukier dobra rzecz ;) )

 

myszki2

Kocurek i królisia  :)

 

tata

tatuś z dyńką

mama

i mamusia z dyńką

krolisia1

rożowy króliczek pozuje do zdjęcia

dynia1

szalona dyńka w swoim żywiole. Tyle miejsca do raczkowania, tyle dzieci do zaczepiania

ogonki1

Ogonki

myszki1

Imprezowiczki

 

Tak nam minal dzień. Całkiem miło. A potem bylo już rożnie.

Wieczorem czytalam Migotce bajkę kiedy to zauważyłam nad jej łóżkiem piekny obrazek wykonany pisakiem w kolorze soczystego granatu. Zwolałam zebranie rodzinne. Pytam grzecznie acz stanowczo: KTO POMALOWAŁ ŚCIANĘ?!

Migotka: nie ja!

Muminek: rzucając się teatralnie na podlogę i wyjąc przy tym jak wilk nieeeeee jaaaa!!! zawszeee jest na mnie!!! (no przewaznie, ale przeważnie też się okazuje ze to jednak on)

Mi ze slodką minką i niewinnymi oczętami : nie ja!

Zaptytalam po raz drugi, szósty i siedemnasty. Odpowiedzi byly te same z tym ze Muminek już rozwył się na dobre. W końcu postanowiląm zmienić taktykę: Nie bedzie kary! Kto się przyzna uczciwie ten bedzie musiał tylko wziąć pędzel i zamalować malowidlo na scianie!

Muminek: to nie jaaaaaaaa

Migotka z blyskiem w oku wskazującym na to ze chętnie by sobie pomalowała pędzlem po scianie): a co to znaczy uczciwie?

mama: uczciwie to znaczy że ma sie przyznać ten kto tego dokonał!

Mi: no dobla! To bylam ja! Bo mnie Malysia wkuzyła i nie chciala się bawić ze mną!

 

Ściana pomalowana, dzieci poszły spać a matka przyznała sobie tytul detektywa roku! :D

 

Poszly spać ale nie na dlugo, oj nie na dlugo. 2 w nocy slyszę skrzypienie, szuranie. Budze małża i mowię „idzie Mi po kakałko, wstawaj”. Przylazła, rzucila się demonstracyjnie na dywan i zaczęła jęczeć : kakałko!!! kakałko mi zrób!!!”

Wstal mąż polazł po kakałko tymczasem Mi zrobila sprytny wślizg na jego miejsce, przykryła się kolderką i lezy.

Mówie do niej „Witaj córciu w moim łóżku! Co tu porabiasz o tej porze?”

na to Mi odwarczała „wrrr ŚPIĘ!!!”

hmm

No i spaliśmy do rana w 4 bo jak się okazało w nogach, pod narzutą odkryliśmy zwiniętego w klębuszek Muminka, ale kiedy toto przyszło tego zadne z nas nie wie i pewna jestem że i Muminek też na to pytanie by odpowiedzi nie udzielił :D

 

 

 

1 urodzinki Ryjeczki

„Ale to już było

i nie wróci wiecej…”

 

Rok minał. Rok od kiedy w naszej rodzinie zawitała Ryjówka. Ten dzien będe pamietać do końca życia, tak jak pozostałe trzy dni ;)

Nie będę tu wspominać i opisywać ze szczegółami bo nie w tym rzecz. Ci ktorzy wiedzieć powinni to wiedzą jak było, a dla calej reszty powinna wystarczyć informacja że 23 listopada 2013 r urodziła się malutka ryjówka. Taka 3100 i taka 51 cm. Taka lysa, chudzieńka, cieplutka i rożowa. Potem przez trzy dni i jeszcze troszkę dyskutowaliśmy nad imieniem dla Ryjeczki. Bo z zalozenia miala być Kajtusiem :) A robocza wersja tego czlowieczka brzmiala Makrela ;). W końcu stanęlo na Klara Justyna. To tatuś podjął tą bohaterką decyzję :)

Pamietam wszystko jakby to bylo wczoraj, a to już cały rok!!!!!

I tak dziś świętowalismy sobie rodzinnie :)

muniki 2 rodzina

Dwa lata temu to zdjęcie wyglądalo trochę inaczej :) Czas plynie, wszystko się zmienia i jakoś nas coraz wiecej się robi (nie tylko o kg matki i wzrost dzieci mi chodzi :D )

z ninka

Ryjeczka ze swoją ciocią . To po niej dostala drugie imię. Teraz ciotka musisz bawić!! przywileje zobowiazują!! :D

dmuchanko1 dmuchanko

W dmuchaniu świeczki pomagało starsze rodzeństwo (i trochę ciocia) :)

wybieranka

W roczkowej wróżbie zwyciężyly kieliszek i pileczka do tenisa stolowego (pasja tatusia Muminków). hmmm?

z ignasiem

Ryjeczka ma swojego Klonika. To o 4 miesiace starszy kuzyn Ignaś :)

pchanko

Najlepsze są zabawy z bratem. Jeden Muminek a z każdą siostrą potrafi poszaleć :D

muminki1

Muminki pełen sklad :)

 

No i oznajmiam radośnie (i troche z tęsknotą) że już w rodzinie Muminków nie mamy żadnych niemowlaków!!!! Ryjeczka nam dorosła!

z serii Matka Robótka potrafi- kolorowe pudełka na kredki, skarby, świąteczne upominki czyli drugie życie puszki :)

Dziś Matka Robótka pokaże Wam co zrobić kiedy macie w domu zbędne puszki po kawie, herbatce dla niemowlaków czy mleku, zbędny materiał, zbędny filc i trochę zbędnego czasu ;) No i koniecznie klej na gorąco. Przy okazji zareklamuje swój nowy odlotowy pistolet bezprzewodowy na klej na gorąco. Pistolecik kupiony w Lidlu i śmigaaaa :D Tatuś Muminkowy mi sprawił cobym se buźke zakleiła i nie jęczała ze chcę NA ZAKUPYYYYY :D:D:D

No ale do rzeczy. Dziś powstały dwa pudełka na kredki do nowego pokoju Mi.

U nas to pudelka na kredki, ale w zasadzie mogą być pudelkami na wszystko- na skarby, na przybory szyciowe (mam podobne na swoim biureczku w „szwalni”) na prezenty świąteczno- mikolajkowe. Tylko wyobraźnia nas tu ogranicza.

Wykonanie jest banalne. Potrzebujemy puszki (u mnie dwie bo akurat tyle herbatki Ryjówka wydurdała)

DSC_0048

Potrzebne nam też są :

dwa paski materiału o takiej szerokości żeby pasowały na puszkę (warto obszyć brzegi materiału jeśli ma tendencje do strzępienia się)

wstążka, tasiemka lub cokolwiek fajnego na wykończenia. Ja użyłam miętowej lamówki bo akurat taka mi się kiedyś kupiła i nie wykorzystałam jej do niczego.

DSC_0050

Klejem na gorąco naklejamy materiał na puszkę i dolepiamy tasiemki. Trzeba uważać żeby się nie pozwijało. Jeśli to materiał w jakiś wzór (jak np u mnie sowy) to pamiętajcie żeby wzorek nie wyszedł Wam do góry nogami. Na fotce mam np odwrotnie ułożony materiał. Warto to sprawdzić przed przyklejeniem. Potem może być ciut za późno. ;)

DSC_0051

Następnie do akcji wkracza filc. Wycinamy i zszywamy lub przylepiamy to co nam się tylko zamarzy. U mnie to oczywiście sowy bo to motyw przewodni pokoju małej Mi.

Filcowa ozdobę przylepiamy do puszki i… gotowe.

Jako świąteczne dekoracje albo pudełka na mikołajkowe upominki można obkleić puszki czerwonym materiałem , a z filcu powycinać choinki, bałwanki, mikołaja, śnieżynki, reniferki itd itp. Bedzie cacy!

DSC_0052

Tak wyglądają gotowe pudelka na kredki i skarby w pokoiku Mi

DSC_0053

 

Banał nie? Ale czasem najprostsze rzeczy najlepiej się sprawdzają, a najtrudniej na nie wpaść.

Muminkowa Matka Robótka dziękuje za uwagę i do następnego :D

Metamorfozy, sowy, ptaki i projekty ;)

Każda zmiana cieszy, o ile to oczywiście zmiana na lepsze. A jeśli mowa o pokoiku Mi to nie istniała w tym przypadku opcja zmiany na gorsze. Pokój byl w stanie fatalnym! Muminek, który go wcześniej użytkował zdemolował wszystko co tylko się nadawało. Np kiedyś zapanowała w domu wielka cisza. Dzieci bawiły się u Muminka w pokoju. Wydało mi się to mocno podejrzane więc poszłam zobaczyć co oni tam robią. Wszyscy siedzieli w kaskach na głowach (Muminek miał kask boba budowniczego, Migotka kapelusz zorro a Mi hełm strażacki) i przy pomocy małego zestawu do majsterkowania Muminka wygrzebywali dziurę w ścianie. Dziura już pokaźna była. Zapytałam zaskoczona o co chodzi? Usłyszałam „to taki projekt. Przebijamy się do drugiego pokoju żeby więcej miejsca było.” No i między innymi takie Muminkowe projekty spowodowały ze pokój nie był przyjazny. W dodatku Mi razem ze swoimi dziećmi, pieskami, kotkami i całym osprzętem do nich niezbyt się tam mieściła. No więc postanowiliśmy co nieco pozmieniać. Udało się. Moze nie jest jak z żurnala, ale po 1 środki mieliśmy skromne (choć budżet chyba z 10 razy przekroczyliśmy i tak ;) ) po 2 wszystko robiliśmy sami z tatusiem Muminkowym więc wiadomo ze nie wygląda to tak jakby iść do sklepu i kupić gotowe, po 3 niektóre rzeczy inaczej wyglądają w internecie a inaczej na ścianie w pokoju (mowa o tapecie). Ale efekt ogólny całkiem zadowalający. Zresztą co tu się rozpisywać. Trzeba obejrzeć.

Tak wyglądał pokój przed zmianami- dziurawy, zagracony. To ze z bałaganem to inna bajka. W nowym za jakiś czas też będzie misz-masz zabawkowy jak matka się porządnie nie wydrze ;)

pokój stary 3

pokój stary2

pokój stary 1

A tak wygląda po remoncie. W ulubionym kolorze Mi- „zióntym” z dodatkiem różu, szarości i dużej, dużej ilości sów! Taka Sowiarnia :)

sowiarnia3

sowiarnia2

sowiarnia1

sowiarania4

Regał na zabawki po dodaniu do niego frontów zyskał nowe życie. Że też wcześniej na to nie wpadłam bo regał jest z nami od ponad 7 lat!

 

Na remoncie pokoiku Mi skorzystała też Migotka, która w kolei „poszła w ptaki”. Zyskała małe co nieco ;) Tapetę, zaslonki, małe przemeblowanko :) Pokój Migotki jest specyficzny bo ona jest zbieraczko-kolekcjonerką przydasiów wszelakich. Każda pierdółka jest Migotce zawsze niezbędna, każdy duperelik, bibelocik. Wszystko musi mieć. Przestałam z tym walczyć. Poddałam się!

ptaszarnia2

ptaszarnia1

 

Dziewczynkom brakuje jeszcze narzut na łóżko i dekoracyjnych poduszek no i zasłonki w pokoju Mi też nie są gotowe. Czekamy na różowy materiał w białe groszki który będzie wykończeniem za krótkich teraz zasłon. Czekamy też na milusie polarki na narzuty. Wszystko zamówione tylko idzie wolnoooo. Ale jak dojdzie to matka zaraz siada do maszyny :) No i wymarzona skandynawska szafka- domek do Sowiarni Mi. Zbieramy grosiki. Moze Mikolaj się dorzuci? ;) Może Aniolek z Gwiazdeczką pod choinkę wstawią? Kto to wie ;)

Natomiast pokój Muminka musi poczekać na swoją kolej. Po nowym roku zadziałamy i tam.

Uff ciężko było. Choroba Muminków, choroba matki, remont, syfior w domu, zębiska Ryjówki (ma już kilka sztuk) Ale udało się :D Nie jest idealnie ale całkiem przyjemnie. Jesteśmy happy :D

 

 

Słotwórstwo czyli język Mi-owy

Mi ma latków 3 i pół

sięga bródką ponad stół

Do przedszkola tez czasem chodzi, ale w związku z jej chorowaniem to raczej sporadyczne wizyty ;)

W każdym razie Mi ma coś czego większość dzieci w jej wieku już nie posiada. Coś tylko jej, coś co nas wszystkich rozkłada na łopatki i wywołuje uśmiech na naszych twarzach. Mi ma swój własny Mi-owy język!

Mi niczym mała artystka z wielkim zapałem codziennie tworzy nowe słowa i ubarwia swój osobisty słowniczek wyrazów Mi-owych tak żeby nas wszystkich zadziwiać. Język Mi jest połączeniem języka Polskiego, Rosyjskiego i czegoś pierwotnego. Jest nieziemski :)

I tak na przykład ostatnio Mi i Muminek zbudowali sobie z klocków lego miecze i tarcze (swoją drogą bardzo twórcza i pomysłowa zabawa!) i postanowili stoczyć pojedynek. Muminek uzbrojony w swój miecz zaatakował Mi  krzycząc „Jestem rycerzem!!!” Na to mała Mi broniąc się lego- mieczem odkrzyknęła zadowolona „a ja jestem ŻOŁRZENIEM”

Wiecie kim jest żołrzeń? To żołnierz!!!! tylko ze po Mi-owemu :)

Kolejna zabawa z bratem tym razem w superbohaterów -zabawa polega na skakaniu z kanapy na materac przywleczony z łóżka Mi do pokoju rodziców (czy ja już wspominałam ze mam anginę i nie mogę za głośno krzyczeć?). Muminek jest batmanem. Mi jest „SPADAJENEM”!

Nieraz słowa po Mi-owemu są znacznie trudniejsze w wymowie niż w naszym rodzimym języku np Kanciapa to według Mi PANKAPACIA, a kabanos -PAKANOS.

Innym razem Mi wyrzuca niepotrzebne literki z wyrazów żeby bylo szybciej! Kakao to po prostu KAO lub KAŁO

 

A dziś matka biegała z aparatem po domu i szukała ofiary ;) Mi akurat się kąpała ale matka chciała portretówkę strzelić. Wchodzę z Nikusiem do łazienki a moja córa spogląda z niesmakiem i mówi „eee mamo nie lób mi zdjęcióf bo jestem teraz MYJONA!” :D

Kochammmmm

Taka Zołza mała- Myjona :)

myjona

ListopadLove

Październik minął. Listopad – liść opadł. Opadł liść, opadły jabłka i nie ma kto pograbić a przydałoby się bo zaraz grudzień nas zastanie;)

Jesień przyszła taka smętna, szara, zimnaa brrr. Rano ciemno, popołudniu ciemno. Muminek odmawia wstawania do szkoły. Zresztą Migotka też za chętnie nie wstaje.

Mi i Ryjówka siedzą w domu bo co chwile któraś coś łyka więc one mogą spać do woli. I w sumie nawet śpią. Nie narzekam. Muminki to śpiące egzemplarze :D

W szkole jak to w szkole. Muminek sadzi swoje kulfony w zeszycie a Pani pod każdym zadaniem niczym szlaczki dekoracyjne wypisuje czerwonym długopisem „pisz ładniej”. Co z tego ze Pani wypisuje jak Muminek ładniej nie potrafi. Nawet to „brzydko” jest poprawiane po 15-20 razy żeby literki swoim kształtem przypominały literki. Jakby Pani zobaczyła pierwszą wersje zadań domowych Muminka to by może wtedy doceniła efekt końcowy, który każdego dnia dostaje do sprawdzenia ;)

Migotka niby do szkoły chodzi z większym zapałem niż Muminek ale jak to mówią „szału nie ma, d. nie urywa”. Niby pisze ok (bez czerwonych uwag ze strony nauczycielki) czasem zje jakąś literkę albo dwie, ale to Migotka- ona wiecznie coś zje więc kto by tam nad jedną literką płakał zwłaszcza że od tego się nie utyje! Czytać nie lubi no chyba ze przez ramie smsy matce albo wpisy na FB- wtedy to nagle córka moja taką miłością do lektury pała że nawet nie musi sylabizować. Idzie jak burza ;) Tak sobie myślę czy by nie zaczerpnąć z historii i nie wprowadzić działu „ksiąg zakazanych”. Widzę że słowo „nie wolno” na Migotkę działa niesamowicie zachęcająco. Jakby tak stworzyć półeczkę z kilkoma pozycjami i powiedzieć „Tylko Pamiętaj córciu! Tego Ci czytać NIE WOLNO!!!” to są spore szanse że po 24h znałaby treść owych książeczek na pamięć. Druga opcja to taka żeby miedzy kartki włożyć herbatniki. Może z nudów między jednym kęsem a drugim coś by tam jej się udało przeczytać ;) Już kombinuje jak mogę żeby te dzieci do nauki zachęcić. Moja kreatywność mnie samą zaskakuje.

A jak już jesteśmy w temacie zachęt i kreatywności to babcia Muminkowa wyczytała w niesamowicie mądrej pozycji (nie pamiętam tytułu niestety) sposób na to żeby Muminki spały w swoich łóżkach a nie w moim!!! (sypiam w salonie!) Podobno za każde 5 nocy w swoim łóżku mam ich nagradzać jakąś niespodzianką. hmm 5 nocy w swoim i w nagrodę 10 nocy w łóżku matki? To by była nagroda z której Muminki by się ucieszyły :D

Dziś pierwszy dzień kiedy to wszystkie Muminki nic nie łykają więc z tej okazji wybyliśmy na podwórko. Cała banda w czapkach i kominach hand made by matka :) Ryjówka chciała koniecznie zabrać do domu huśtawkę. Siłą musiałam dziecko wyjmować bo jej ręce zaczęły przymarzać do sznurka.

I taka ta jesień Muminkowa. Nic specjalnego.

Na Mikołaja czekamy, prezenty obmyślamy. Tatuś kasę liczy hohoho, huhuch…owo to będzie! Ale damy radę bo kto ma dać jak nie my? ;)

muminki jesiennie

Zasiedziany post

Zasiedziałam się przy maszynie. I blog zakurzony. Dom nawet nie bo w domu mam tatusia, a na blogu widać jego braki ;) Ale przyszła babcia dziś na kontrolę norm i jakości. Sprawdziła tornistry Muminkom, przejrzała książki i ćwiczenia i stwierdziła ze mamy braki. Dostaliśmy ochrzan. Mamy się mocniej starać. Muminek nawet 6 linijek literek musiał wykaligrafować żeby babcia była zadowolona. Ja też zrypkę dostałam bo podobno L nie umiem pisać i źle dzieci uczę. No dobra. Przyjęłam krytykę z godnością :) Muminki tez. Migotka posprzątała w piórniku, Muminek opróżniając tornister znalazł kilka piątkowy rzodkiewek w foliowym woreczku, natomiast nigdzie nie mógł znaleźć swojego worka ze strojem na WF. Przepadł na zawsze. Jutro Mumin ma w planach przejrzeć ostatnią deskę ratunku czyli kosz z rzeczami „zaginionymi na zawsze”. Jak tam go nie ma to po stroju :D

W międzyczasie u nas wiele ciekawych rzeczy się wydarzyło…

No dobra! Nic się nie dzieje! Nuda jak nie wiem. Tydzień zaczyna się od Top model a kończy na Rolnik szuka żony i tak w kółko.

W przerwach Mi złapała anginę, Ryjek ćwiczy chodzenie, a w szkole u Migotki i Muminka odbyło się zebranie na które poszłam. Niczego strasznego się nie dowiedziałam, prócz tego ze nie umiem pisać L (wrrr uwzięli się na mnie!)

Jutro kolejny tydzień, październik się kończy, jesień się kończy. Zaraz listopad i Ryjówce roczek stuknie, potem mikołajki, gwiazdka, impra sylwestrowa (cały czas mam w pamięci ze muszę dupsko w jakąś sukienkę wcisnąć. Jak nie to mi tylko szlafrok zostanie i kapciuchy :( ) no i mamy nowy rok i wszystko w kółko.

Ja się jeszcze nie starzeje!!! Cały czas dojrzewam! Tylko ten czas tak popyla.

Aaaa idę na „Rolnik szuka kochanki” jak to Mumin powiada :D

Ryjeczka o poranku po zmianie czasu na zimowy wyglądała dziś tak- iście zimowo w grubym swetrze :D Zmienia mi się dziecko, dorośleje :)

klarcioreczka

Mecz ligowy i nowa umiejętność Ryjówki

Pewnie już spicie a ja jeszcze nie bo mi takie dwie zajęły miejsce w łóżku i nie wiem od ktorej strony się za nie zabrać żeby je eksmitować ;)  Dlatego wrzucę Wam kilka fotek z meczu Muminka. Niestety wiem tyle co na tych fotkach plus to ze wygrali 1:0. Więcej ściśle tajne chyba bo nic od facetów wyciągnąć się nie da.

mecz3 mecz 1 mecz 2 mecz 4 mecz 5

 

Ach zapomnialabym o najważniejszym. Ryjówka wczoraj nauczyla się chodzić ze swoim pchaczem żyrafowym. Poźno już bylo kiedy się nauczyła, tak bliżej północy więc reszta Muminków chrapała w najlepsze. Rano chciałam pokazać Muminkom jaką zdolniachę mamy w domu. Wyjęłam z łóżeczka, postawiłam przy pchaczu i zakomunikowałam: „zobaczcie dzieci czego mama wczoraj nauczyła waszą małą siostrę”. Ryjówka dumnie przemaszerowała z pchaczem przez cały pokój.

Muminek zaczął bić brawo i krzyczeć „superr mamo!! Nauczyłaś małą KOSIĆ TRAWĘ!!!!” Tatuś będzi4e miał teraz więcej czasu żeby się ze mną bawić klockami!!”

 

no … :-x

Bo już słów mi brak!!!

no i to wsjo. Jutro poniedziałek. Napisałabym że nie znoszę poniedziałków… ale to nie prawda. Nie znoszę czwartków! Nie wiem czemu ale jakoś tak. Nie lubię i już!

Duch święty, bomba i balety

Jakbym spotkała złotą rybkę, która zaproponowałaby że spełni moje życzenia to jednym z nich byłoby to żeby weekend trwał 5 dni a tydzień pracy 2! Choć z drugiej strony jakbym spotkała tą rybkę to o jakim tygodniu pracy my byśmy rozmawiali :D  Ale dobra. Zrobiłabym bym to dla Was i załatwiłabym Wam 5 dniowy weekend. Znajcie moje dobre serce.

Bo ten nasz weekend jest za szybko end!!!! Jeszcze dobrze się piątek nie zacznie a tu już niedziela wieczór i pytam po raz miliard siedemset osiemdziesiąty czwarty czy plecaki są spakowane i zadania odrobione?

-taaaakkk!!! odpowiadają Muminki chórem.

- a mam sprawdzić?

- a sprawdzaj!

- to dawać plecaki!!

- a to nie!! to jeszcze szlaczki mamy i literki w zeszycie do kaligrafii.

 

Heh…

 

Ostatnio to już wyszłam z siebie, stanęłam obok i stałam tak i sama sobie współczułam.

Przyszły Muminy ze szkoły i pytam czy odrobili zadanie?

Migotka odrobiła na świetlicy Muminek nie odrobił i nie odrobi bo… zgubił zeszyt do kaligrafii. Chyba w szkole ma.

Cóż było robić. Pójdzie bez zadania, pomyślałam, dostanie lagę i będzie pamiętał o pilnowaniu swoich rzeczy. Do końca dnia jeszcze z 5 razy zapobiegawczo spytałam czy czasem nie mają jakiegoś zadania. Nie mają! No to luz.

Następnego dnia godzina 7.45 Muminki ubierają buciory i kurtały, tatuś Muminków przebiera nogami bo korki są i do pracy nie zdąży ( tak jakby kiedykolwiek zdążał. A w ogóle to tam są jakieś godziny przyjścia w tej pracy? :D ) i nagle Migotka siedząc na wycieraczce z jednym butem na nodze a drugim w dłoni dostaje olśnienia!!!!! Ona miala zadanie !!! w ćwiczeniach!!!! i nie zrobiła!!!! Ale co tam. Machnie je teraz! Na wycieraczce! W tym jednym bucie!!!!

Tatuś nie zdzierżył. Zaczęła się szamotanina i wyrywanie sobie plecaka. No i wyleciały wszystkie książki Migotki i…. zeszyt do kaligrafii Muminka!!!!!

Migotkę sytuacja przerosła. Trzepnęła plecakiem o wycieraczkę i zawyła „o rany!!! bo ja mam o wszystkim pamiętać?!!! czego wy odemnie wymagacie?!!!! Że jakieś głupie zadania będę robić?!!!! Ta szkoła jest OKROPNAAAAA!!!!”

A Muminek? Ucieszył się na widok zeszytu :D

Poszli obydwoje bez zadania.

W ogóle to mi powiedzcie do czego służą zadania domowe? To taki wymysł Ministra edukacji żeby czymś rozerwać znudzonych rodziców? Przecież jak toto siedzi tyle godzin w szkole to nie można tam zrobić tego co mają zrobić? Od 21 lat na ten temat rozmyślam i nadal nie znam odpowiedzi :)

 

Prócz zadań domowych mamy też zajęcia pozalekcyjne. Mumin to wiadomo- lewy skrzydłowy Zieleńczanki, a Mi i Migotka zadebiutowały jako baleriny (nie mylić z baleronem!!!) No na balet chodzimy!!!! Migotka zachwycona bo 2 lata temu chodziła na balety ;) potem miała roczną przygodę z gimnastyką artystyczną, która byłaby fajna gdyby Pani była normalna, a ta chyba miała jakieś niespełnione marzenia z dzieciństwa i chciała z tych dziewczątek 5-6 letnich zrobić gwiazdy sportu. No i wróciłyśmy teraz do baletu.

Natomiast u Mi to początek przygody z baletem. Szło całkiem nieźle- miała baletki z hello kitty, śliczny strój, kok na głowie i pokazywała jak się chodzi na paluszkach. Czar prysł jak dotarłyśmy na sale. Mi zarzuciła swojego firmowego focha i tyle było z baletu.

Pani co prawda stwierdziła, ze nie można dziecka do niczego zmuszać bo się zniechęci i że trzeba docierać do malucha powolutku i pozwalać mu się oswajać z nową sytuacją (czyżby absolwentka uniwersytetu pedagogicznego?). W każdym razie Mi ma na zajęcia przychodzić i ona sobie da radę i rozbudzi w niej chęć do tańca. Obawiam się ze raczej Mi zgasi w Pani trener jej wiarę w swoje pedagogiczne umiejętności. Znam ja moją córkę. Jak się na coś uprze to czołgiem nie zawloką. Ubzdurała sobie rok temu na zajęciach dla przedszkolaków ze nie będzie się czołgać w tunelu to przez bite 10 miesięcy jak dzieci się czołgały ona siedziała pod ścianą z zaciśniętymi ustami i niczym nie dało się jej przekonać!

balet 2

balet 1

Zobaczymy kto wygra tą cichą wojnę :D

Jutro Mumin ma wielki mecz ligowy. Ale jest o nieprzyzwoitej porze więc jada tylko chłopaki ;) My uskuteczniamy kobiece spanie :D

No ale skoro jutro mecz to dziś mieli poodrabiać zadania i zaleglości z religii.

Uzupełniają ćwiczenia i nagle wpada do pokoju Muminek z nietęgą miną i pyta:” mamooo!!!! a na jaki kolor ja mam pomalować Pana Boga?”

 

Ja chyba też mamz aleglości z religii bo skąd mam wiedzieć jaki kolor ma Pan Bóg?

Powiedziałam dyplomatycznie „Pana Boga nikt nie widział to pokoloruj na jaki chcesz”

- aaaa to zrobię go ołówkiem- odrzekł beznamiętnie Muminek.

 

Zresztą my z tą religią to mamy wieczne przejścia. Chyba jakieś niedopowiedzenia na katechezach następują bo Muminek po każdej religii jest żywo zainteresowany tematem.

Ostatnio pyta:

- mamooo! A zamek to zbudowali ludzie czy go Pan Bóg stworzył?

albo

” mamoo!!! a jak Duch święty to ogień to jak wybuchnie bomba i jest ogień to wychodzi z bomby duch święty?!”

Ja chyba muszę zacząć medytować. To co prawda nie ta religia ale moja siła spokoju jest przy Muminkach mocno zachwiana!

 

A i jeszcze fotka Muminka w zestawie uszytym przez matkę czyli nie chwaląc się mnie! No dobra chwaląc się ! Bo mi sie podoba :D

muminek dres

 

 

 

 

 

„Bananowy jest poprostu żywot mój achaaa” ;)

Dziś notka z serii „a dupka rośnie”.

Przepis na coś pysznegoo i prostego do przygotowania. Tak prostego ze moja Migotka ze swoją 8 letnią koleżanką podołały zadaniu :) Chlebek bnanowy!!!!

Ostatnio upiekłam go dla Muminkowej prababci a Migotka wręczając ciasto poinformowałą Prababunię : „masz babciu. Mama Ci upiekła. To ciasto ze starych bananów!!!!” :D

A wcale nie mają być stare!!! Tylko mocno dojrzałe! No ale interpretacja Migotki jak zawsze jest na wyższym poziomie!.

No to zaczynamy:

Potrzebne będą:

3 banany (jak już wspomniała Migotka najlepiej stare ;) czyli mięciutkie, żolciutkie, nawet w brazowe plamki. Zielone i twarde się to tego nie nadają!)

1,5 kubka mąki

2 płaskie łyżeczki sody

pół kubka cukru (jak ogólnie wiadomo połowy są równe, więc dajcie takie większe pół ;) )

jedno jajo od wściekłej kury

1/4 kostki masła lub margaryny

Banany obrać , pokroić na mniejsze kawałki i zmiksować blenderem na papkę, która nie wygląda apetycznie ;)

banany

Dodać zóltko i cukier i porządnie wymieszać łyżką (chyba ze ktoś lubi myć mikser. Ja nie lubie!)

cukier

Maslo czy tam margarynę rozpuszczamy i wlewamy do ciasta

masełko

Na koniec dodajemy mąkę i sodę i wszystko mieszamy.

Formę ooo taką jak na obrazku , smarujemy masełkiem i opruszamy mąką. Podobno nie trzeba tego robić przy silikonach ale raz piekłam biszkopt bez wysmarowania i nie chciał wyleźć z tortownicy więc zawsze smaruje! Można użyć tego rozpuszczonego masła do ciasta. jest wtedy dużo łatwiej. Ja mam specjalistyczny sprzęcior od Teściowej :D Każda kobieta powinna mieć coś z silikonu. Jak nie cycki to chociaż pędzelek do ciasta!!! Teraz to trendy!

forma

 

Na koniec ciasto przelewamy do foremki

ciachoo

Fotka z przelewaniem- bardzo artystyczna. Jakbyście nie wiedziały jak się „przelewa” ;)

No i sruu do pieca 160 stopni na godzinę.

Wyrośnie, ściemnieje i będzie pychaaa

gotowe ciacho

Przedstawiam Wam CHLEBEK BANANOWY.

Jako że to chlebek to młodzi sobie życzą z nim kanapki do szkoły. Kroje dwie kromki, w środek daje od serca nutelli śliwkowej i mają kanapkę jak się patrzy. Wszystkie Pingwiny mogą się z powrotem schować w lodówce przy Matkowych Kinder kanapkach!!!

Ciasta nie lubi tylko tatuś Muminka, który nie jada bananów. Nie wiem jak można nie jadać bananów!!! Przecież człowiek pochodzi od małpy!! Widocznie tatuś Muminka pochodzi od innego zwierzęcia… i mam już swoje typy co to mógł być za zwierz ;)

No to smacznego!

A na koniec nocna fotka Migotki. Czy Wasze dzieci też tak śpią? Zastanawiam się czy nie dostawić osobnego łóżka dla pluszaków!!!!!

migotka